Premier May urodziła w końcu plan na Brexit

Premier May urodziła w końcu plan na Brexit

Premier Theresa May
Premier Theresa May / Źródło: Newspix.pl / WENN
W Izbie Gmin szykuje się ostra batalia o rozwód z UE. Rząd premier May może tego nie przetrwać.

To westchnienie ulgi słychać było w całej Europie. Po wielu miesiącach ostrych wewnętrznych sporów Rząd Jej Królewskiej Mości ustalił wreszcie, wedle jakiego planu będzie przeprowadzony rozwód z UE. Zgoda na poziomie politycznym oznacza, że nie będzie chaotycznego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, bez ustalenia warunków rozstania. A tego bali się najbardziej przeciwnicy Brexitu na Wyspach, wieszcząc upadek gospodarki i izolację Zjednoczonego Królestwa. Zadowoleni mogą być także mieszkający na Wyspach Polacy, bo w planie przyjętym przez rząd brytyjski prawa obywateli UE zostały zagwarantowane. Nic więc dziwnego, że unijny negocjator Michel Barnier jest bardzo zadowolony, bo Londyn dokonał daleko idących koncesji wobec Brukseli.

Zwolennicy Brexitu mówią wręcz o kompromitującej kapitulacji w negocjacjach z UE, które powodują, że cała idea rozwodu z UE została wyrzucona do kosza. Ustalony przez rząd premier May plan rozwodu z Europą zakłada bowiem, że Wielka Brytania pozostanie de facto częścią Wspólnoty, tracąc jednocześnie wszelki wpływ podejmowane przez nią decyzje. Wątpliwości budzi kilka kluczowych kwestii: od okresu przejściowego, który zdaniem Brexiterów może ciągnąć się w nieskończoność i prowadzić do wasalizacji Wielkiej Brytanii, przez unię celną z UE, wiążącą Londynowi ręce w relacjach z partnerami spoza Unii, po ustalenie specjalnego traktowania Irlandii Północnej, co może doprowadzić do utraty tego regionu przez Wielką Brytanię i zjednoczenia Ulsteru z Republiką Irlandii.

Zwolennicy Brexitu już zapowiadają ostrą walkę z pomysłem rządu w Izbie Gmin, gdzie Theresa May ma bardzo trudną sytuację. Kieruje ona mniejszościowym gabinetem, zależnym od niewielkiej partii irlandzkich unionistów i widzimisie opozycyjnych laburzystów. Nic więc dziwnego, że mało kto podziela w Londynie optymizm Michela Barniera. Paroksyzmy politycznych sporów i walki o przejęcie władzy z rąk słabej i mało popularnej premier May mogą bowiem wywrócić do góry nogami cały ten wymęczony pod presją Brukseli plan. Mało kto wierzy, że Theresa May może przetrwać u władzy do końca negocjacji z UE.

Czytaj także:
Donald Tusk zwołał nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej

Czytaj także

 4