Nazwa a biografia. Co zrobić z pomnikiem prałata Jankowskiego?

Nazwa a biografia. Co zrobić z pomnikiem prałata Jankowskiego?

Jeszcze dziś, gdy biorę taksówkę, mówię czasem: „na Nowotki” lub „proszę skręcić w Świerczewskiego”. Nie dlatego, żebym miała szczególne zamiłowanie do biografii tych panów, lecz z powodu nawyków. Nazwa ulicy jest „nazwą”, elementem historycznego krajobrazu, a nie tylko jej desygnatem, czyli tym, do czego się odnosi.

Wbija się w pamięć jako nazwa właśnie, a nie jako biografia. Poza tym, gdybyśmy weryfikowali wszystkie biografie pod kątem moralności ich właścicieli, to praktycznie żadna ulica ani żaden pomnik nie ostałby się w mieście. Nasze ulice i nasze pomniki to znaki czasów, w których pomniki budowano i ulice nazywano (zmieniano). Każde miasto ma swoje blizny, ślepe uliczki, fałszywych bogów. Trzeba ślady tych blizn, ślepoty i fałszu zostawić, tylko opatrzyć je odpowiednim komentarzem; ku przestrodze następnych pokoleń. Mieliśmy w Polsce realny socjalizm, mieliśmy czas endecji, czego z pamięci wymazać się nie da, nawet jeśli wyburzy się wszystkie pomniki. Stawiali je ludzie, którzy błądzą, ludziom, którzy błądzą, głównie zresztą mężczyźni mężczyznom.

To również świadectwo oportunizmu określonych czasów. Czym różni się aparatczyk, który, chcąc przypodobać się kiedyś władzy, wyszukiwał komunistycznych „bohaterów”, by uczcić ich pamięć, od dzisiejszego lokalnego polityka, który chce wszystkie ronda, place i ulice dopasować nie tylko do polityki historycznej prezesa, ale również jego estetycznych gustów? Te dziesiątki pomników Lecha Kaczyńskiego i – z poprzedniej epoki – setki pomników Jana Pawła II rażą nie tylko brakiem proporcjonalności realnych zasług do kultu, co brzydotą wołającą o pomstę do nieba. Niechaj pomnik prałata Jankowskiego stoi więc dalej, przypominając o jego zasługach, ale też o jego próżności, pysze i lubieżności, na które przyzwolenie daje Kościół. Za 50 lat, w laickiej już Polsce, będzie on świadectwem przyczyn upadku tej instytucji i przestrogą dla innych.A tak w ogóle, to lepiej nie budować pomników politykom, księżom i wodzom, bo świadectw tego, że żyjemy w patriarchalnej kulturze, mamy aż nadto.

Okładka tygodnika WPROST: 50/2018
Felieton został opublikowany w 50/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 3
  •  
    co za pokrętny bełkot...nazwanie ulic to nie jest jakaś wielka filozofia,to tylko prosta forma upamiętnienia ludzi czy wydarzeń które na to zasługują.Jacek Kaczmarski,Herbert,Siedzikówna czy Kaczyński nie zasługują na nazwanie ich nazwiskiem ulicy w Warszawie,bo bliższe sercom lewackich liberałów i potomków czerwonej zarazy są osoby i wydarzenia związane z komunistycznym reżimem-jest to wstyd nie mniejszy niż pomniki stawiane pedofilom,tutaj faktycznie narracja Środy jest spójna
    czyny Jankowskiego-nawet gdyby Kościół je akceptował to państwo mogło go ścigać w osobie prokuratora,sądy mogły go skazać bez przeszkód-Środo-nie przejdzie ci przez gardło,że Jankowski mógł działać bo miał bliskich przyjaciół na najwyższych szczeblach salonu POlitycznego?jego pomnik może co najwyżej stanąć na cmentarzu ,tam gdzie jest jego grób....
    •  
      chrześcijaństwo to akurat legło u podstaw usidlenia Europy. A jak ktoś się upiera, że zjednoczenia - to odsyłam do przykładu licznych wojen religijnych, które jednak zjednoczeniu nieszczególnie sprzyjały...
      • " Za 50 lat, w laickiej już Polsce..." Zabawne...

        Za 50 lat nie będzie laickiej Europy... Albo się zislamizuje jak Rosja, albo powróci do chrześcijaństwa, które legło u podstaw jej zjednoczenia. Szkod drzew na papier.