Internet pomaga rozwijać umiejętności społeczne, kreatywność i konsekwencję. A mówili, że to samo zło

Internet pomaga rozwijać umiejętności społeczne, kreatywność i konsekwencję. A mówili, że to samo zło

dziecko internet fot. UMB-O/fotolia.pl
Nareszcie. Mamy powody, by w internecie, w którym nastolatki spędzają większość swojego czasu, nie doszukiwać się tylko zagrożeń. NASK zaprezentował badania, z których wynika, że aktywność online rozwija młodych ludzi.

Państwowy Instytut Badawczy NASK przeprowadził badania pod redakcją „Pozytywny internet i jego młodzi twórcy. Dobre i złe wiadomości z badań jakościowych” pod redakcją prof. Jacka Pyżalskiego. To zdecydowanie dobre wiadomości, bo wynika z nich, że internet nie jest tylko złem, które uzależnia, sieje hejt, odbiera zdolność do odróżniania prawdy od manipulacji. Przeciwnie. Z badań wynika, że może przynieść młodym ludziom wiele korzyści.

Badacze przyjrzeli się młodym internetowym twórcom, czyli nastolatkom, którzy prowadzą blogi, vlogi, strony internetowe i grupy online. Skontaktowali się z nimi i przeprowadzili badania jakościowe, zadając pytania.

Z analizy odpowiedzi wynika, że badane nastolatki rozpoczęły swoją aktywność internetową, bo chciały się rozwijać, bo wzorowały się na innych młodych ludziach. To, co powtarzamy więc o alienacji młodzieży zatopionej w telefonach, czy tabletach w tych badaniach NASK nie znalazło potwierdzenia. W dodatku młodzi ludzie siedzą w telefonie, bo chcą się rozwijać. Jak się z tego nie cieszyć?

Co więcej, jak czytamy w raporcie z badań, „istotnym bodźcem do podjęcia i kontynuowania działalności online okazały się także relacje z odbiorcami, w tym szczególnie początkowe pozytywne doświadczenia związane z reakcjami odbiorców. Zdecydowana większość młodych twórców podkreślała, że zainteresowanie ze strony internetowej publiczności, zdobycie jej uznania i akceptacji nadaje sens ich działaniom”. A więc wynika z tego, że internet sprzyja utrzymywaniu dobrych relacji z ludźmi, czyli coś wręcz przeciwnego niż dostrzegamy potocznie w cyfrowym świecie.

Badania pokazują, że relacje i rozwój to nie tylko to, czego młodzi w internecie szukają, ale w dodatku znajdują. Aktywność online przynosi im satysfakcję, bo rzeczywiście nawiązują bliskie i serdeczne kontakty z odbiorcami, a po drugie dlatego, że dążą do samodoskonalenia się i budowania własnej niezależności. Rozwijają przy tym swoje kompetencje, kształtują konsekwencję i upór w działaniu, niezależność i oryginalność, odporność na krytykę, kreatywność, cierpliwość w oczekiwaniu sukces, obowiązkowość i dyscyplinę. Koncentrują się na rozwijaniu własnej pasji i budują wytrwałość w dążeniu do wyznaczonego celu. Rozwijają więc kompetencje specjalistyczne, ale i społeczne.

Badania pokazują też, że prezentowanie publiczne swojej pasji, czy hobby wzmacnia młodych ludzi. Opowiadają badaczom, że przekraczają własne ograniczenia, nabywają pewności w prezentowaniu swoich poglądów i osiągnięć, przezwyciężają nieśmiałość.

Oczywiście znam też badania, czy eksperymenty społeczne, które pokazują, że urządzenia elektroniczne uzależniają, odbierają młodym ludziom umiejętność koncentracji, zniechęcają do wysiłku zapamiętywania, bo w internecie wszystko jest podane na tacy, jednak ostatnie badania NASK pokazują, że do sceptycyzmu też trzeba podchodzić sceptycznie. Bo jeśli młody człowiek zachowuje się w sieci aktywnie, tworzy coś, rozwija się przy tym, to znaczy, że z tej sieci można wyciągnąć też wiele dobrego. Nie ważne gdzie, tylko co się robi. Bo głupieć można też nad książką, jeśli patrzy się na nią bezmyślnie.

Źródło: Wprost

Czytaj także

 3
    • Oj tak tak "czerwona" babuszko - Czas czyścić świat z "elyt" i ich ideologi - wieszac marksistów a ta propagatorka pedofilii powinna lepiej zamilknąć.
      • Już Hitler wiedział, że prędzej czy później pojawi sie ekspert, ktory potwierdzi wszystko co ma ... Eksperci dokonali dekryminalizacji zboczeń, usunęli je z katalogu chorób psychicznych DSM i nazywali je "orientacjami". Marność nad marnością, nic nowego pod słońcem. Kiedyś naukowcy głosili niewygodne nowości, dzisiejsi play-for-pay "naukowcy", całkiem darwiniści, głoszą, co ich pany chcą słyszeć, bo taka moda.