Pod jakimi warunkami można by zaprosić Rosjan na rocznicę wybuchu II wojny światowej

Pod jakimi warunkami można by zaprosić Rosjan na rocznicę wybuchu II wojny światowej

Władimir Putin
Władimir Putin / Źródło: Newspix.pl / SWNS
Dobrze rozumiem rosyjskie pretensje z powodu nieobecności przedstawicieli Moskwy na obchodach rocznicowych w Warszawie. Skoro zapraszamy jednych sprawców wybuchu II wojny światowej, czyli Niemców, to dlaczego nie zaprosić także drugich, czyli Rosjan?

To przecież Rosjanie w 1939 roku, razem z Hitlerem tę wojnę zaczęli i razem z nim ją przez pierwsze dwa lata prowadzili, atakując sprzymierzone z Zachodem Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię, Finlandię i Rumunię a także dostarczając III Rzeszy surowców, dzięki którym Wehrmacht podbił niemal całą kontynentalną Europę. Tak, ziejący wściekłością na Polskę rosyjscy komentatorzy i politycy mają rację: Rosja ma pełne prawo do wzięcia współodpowiedzialności za umożliwienie największej rzezi XX wieku, ze wszystkimi jej późniejszymi konsekwencjami.

Doskonale rozumiem to poczucie wyłączności na II wojnę światową, przebijające z publicystycznych wynurzeń naszych szanownych wschodnich sąsiadów. Wojna jest centralnym mitem, wokół którego Putin kuje nową rosyjską tożsamość i sądząc z tej samej, paskudnie stalinowskiej retoryki, jaką usprawiedliwia inwazję na Ukrainę, świetnie mu to wychodzi. Zamiast się więc obrażać na Putina, zaprośmy go na kolejne obchody, nie zważając na to, że każdy porządny Rosjanin wie, że 1 września 1939 roku żadna wojna nie wybuchła. W każdym razie nie ta, w której ich kraj był po dobrej stronie. Bo Moskale po dobrej stronie i to z wielkimi zastrzeżeniami opowiedzieli się dopiero w 1941 roku, gdy ich serdeczny przyjaciel Adolf Hitler na nich napadł, zrywając świetnie układającą się wcześniej współpracę.

Dajmy więc mu szansę. W tym roku się nie udało, ale może by Władymir Władymirowicz wpadł za rok? Nie po to, żeby pogawędzić sobie bez świadków na sopockim molo, tylko żeby pokajać się i przeprosić, tak jak zrobił to w tym roku niemiecki prezydent Frank-Walter Steinmeier, a przed nim wielu innych niemieckich przywódców. Rosjanom taka ekspiacja też by się przydała, znacznie bardziej niż brodzenie w oparach mętnych opowieści o wielkim zwycięstwie sowieckich sił dobra w II wojnie światowej i wielkiej ofierze rosyjskiej krwi w tej wojnie. Nie byłoby milionów ofiar wśród Rosjan i innych narodów, gdyby Moskwa swego czasu nie dogadała się z Hitlerem, umożliwiając mu rozpoczęcie globalnego konfliktu. Zdradzony potem przez niego Stalin poszedł na wojnę z III Rzeszą, żeby rozwiązać problem, który sam stworzył. Także w tej kwestii Putin naśladuje go bezbłędnie.

Źródło: Wprost

Czytaj także

 0