Na kogo tym razem nakrzyczy Greta Thunberg

Na kogo tym razem nakrzyczy Greta Thunberg

Greta Thunberg
Greta Thunberg / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Szczyt klimatyczny odbywa się pod presją rychłego końca świata. Groźba nie jest chyba zbyt realna, skoro mało który kraj wysoko rozwinięty wywiązuje się ze zobowiązań, podjętych jeszcze w Paryżu.

„Nie mamy czasu” – płachta materiału z takim hasłem wisi w oknie pokoju mojej córki. Ja tam akurat uważam, że ona ma przed sobą całe życie, ale zaangażowana w sprawy klimatyczne młodzież ma na ten temat zupełnie inne zdanie. Pewnie słusznie. Sądząc z tego, co mówi się, pisze i pokazuje z okazji rozpoczęcia szczytu klimatycznego w Madrycie, nawet przejęte losem naszej planety nastolatki nie mają już żadnych szans. Do momentu, w którym wejdziemy w nieuchronny proces końca świata dzieli nas zaledwie kilka lat. Klimatycznej zagładzie raczej nie da się zapobiec, bo tempo w jakim wysoko rozwinięte kraje świata zanieczyszczają Ziemię nie spada, niezależnie od tego, jak bardzo angażują się naukowcy i aktywiści.

Oczywiście najłatwiej jest zrzucić winę ca koniec świata na . Facet jest stary i przez młodzież nielubiany a do tego ma w głębokim niepoważaniu istotne dla nich sprawy. Wściekłe spojrzenia, wysyłane prezydentowi USA przez ikonę młodzieżowej ekologii, Gretę Thunberg przeszły już do kanonu ilustracji problemu. Gdyby jednak było to tak proste, jak emocje szwedzkiej nastolatki, to pewnie wystarczyłoby część jej nieskrywanej nienawiści odpowiednio przekierować w stronę Trumpa, żeby pozbyć się problemu i uratować świat przed klimatycznym Holokaustem. Nic nie jest jednak nigdy proste, o czym zapalczywe nastolatki nie mają jeszcze prawa wiedzieć. Europejska młodzież chętnie przyklaskuje ekologicznym inicjatywom przywódców politycznych. Chwała im za to, że rządy wielu państw członkowskich i nowa Komisja Europejska sprawy klimatyczne stawiają na pierwszym planie. Nawet polski rząd, krytykowany za brak ekologicznej wrażliwości wzbogacił się ostatnio o specjalne ministerstwo klimatu.

A jednak smutna prawda jest taka, że groźby, miotane przez przejętą swoją przyszłością młodzież i wspierane przez poważne naukowe raporty, nie robią wrażenia nawet na tych politykach, którzy udają, że się nimi martwią. Żaden ze światłych i wysoko rozwiniętych krajów , szczycących się swoim zaangażowaniem w cięcia emisji CO2 nie robi dość, żeby zaspokoić oczekiwania uczonych i aktywistów. Większość krajów, które podpisały porozumienie klimatyczne w Paryżu kilka lat temu nie wywiązała się ze zobowiązań. Czyli albo mamy do czynienia z bandą cyników, próbujących popłynąć kawałek dalej na ekologicznej fali, albo pogłoski o końcu świata są mocno przesadzone. Jak znam życie, pewnie chodzi o jedno i drugie. Jeśli tak, to nie da się wszystkiego zwalić na tępotę Trumpa i amerykański imperializm.

Dlatego apeluję do Grety Thunberg, płynącej swoim ekologicznym katamaranem przez Atlantyk, w pogoni za szczytem klimatycznym, który przenoszono jej z Brazylii do Chile, a z Chile do Hiszpanii. Domagam się, żeby swoją świętą ekologiczną nienawiścią obdzieliła równo wszystkich przywódców a nie tylko biednego Trumpa. On przez impeachment ma dość na swoje starej i nie rozumiejącej wyzwań współczesności głowie.

Czytaj także:
„To Greta Thunberg jest winna niechęci młodych do samochodów”. Jeremy Clarkson atakuje nastolatkę

Źródło: Wprost

Czytaj także

 0