Wiceszef MSZ ostro o inicjatywie Macrona. „Rosja kojarzy się Francji z saniami na śniegu”

Wiceszef MSZ ostro o inicjatywie Macrona. „Rosja kojarzy się Francji z saniami na śniegu”

Marcin Przydacz
Marcin Przydacz Źródło: www.gov.pl/web/dyplomacja
Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz krytycznie odniósł się do słów Emmanuela Macrona, który mówił o „gwarancjach bezpieczeństwa” dla Rosji. – Przed kim miałaby Rosja otrzymać gwarancje bezpieczeństwa zdaniem prezydenta Francji? Kto chce atakować Rosję? – tłumaczył Przydacz na antenie RMF FM.

Przypomnijmy: w ubiegłą niedziele prezydent Francji Emmanuel Macron udzielił wywiadu, który odbił się szerokim echem w mediach na całym świecie.

Macron mówi o „gwarancjach bezpieczeństwa” dla Rosji

Macron stwierdził wówczas, że przyszłe negocjacje ws. wojny na Ukrainie muszą uwzględniać interes Rosji. Mówił o gwarancjach, dotyczących zasięgu terytorialnego NATO. Jednocześnie Marcon przyznał, że to Ukraina ma zdecydować, na jakich warunkach będą odbywać się rozmowy pokojowe.

– Oznacza to, że jednym z istotnych punktów, którymi musimy się zająć – jak zawsze mówił prezydent Putin – jest obawa, że NATO podchodzi wprost pod jego drzwi i rozmieszcza broń, która może zagrozić Rosji (...) Musimy przygotować, co jesteśmy gotowi zrobić, jak chronić naszych sojuszników i kraje członkowskie, i jak dać gwarancje Rosji w dniu, w którym wróci do stołu negocjacyjnego – tłumaczył Macron.

Kolejne sygnały ws. chęci do negocjacji z Rosją

To niejedny sygnał, że szykowany jest grunt pod zakończenie agresji na Ukrainę przy stole negocjacyjnym. Kanclerz Niemiec Olaf Scholz przyznał niedawno, że jeśli Putin wyrzekłby się polityki opartej na przemocy, to Berlin chętnie powróci do „ładu pokojowego” z Rosją.

Również prezydent Biden przyznał pod koniec ubiegłego tygodnia, że jest gotów spotkać się z Putinem, jeśli ten zdecyduje, że chce zakończyć wojnę na Ukrainie.

„On uważa: skoro do mnie dzwonią, znaczy słabną”

Politykę negocjowania z Rosją krytycznie ocenił wiceszef MSZ Marcin Przydacz, który we wtorek, 6 grudnia, pojawił się w „Rozmowie poranka” na antenie RMF FM. Przydacz uważa, że tylko konsekwentne izolowanie Rosji i wspieranie Ukrainy może doprowadzić do pomyślnego zakończenia wojny nad Dnieprem.

– My uważamy, że przez politykę izolacji można osiągnąć pożądane cele. I krytycznie podchodzimy do tych wszystkich telefonów, prób rozmów, bo to tylko wzmacnia Władimira Putina. On uważa: skoro do mnie dzwonią, znaczy słabną, to znaczy, że ja muszę kontynuować swoją politykę. Władimir Putin taką ma konstrukcję psychiczną, która powoduje, że każde próby kontaktu, obłaskawiania go, wzmacniają go wewnętrznie. Uważa, że w ten sposób Zachód okazuje słabość – wyjaśniał wiceszef MSZ.

„Przed kim miałaby Rosja otrzymać gwarancje?”

Jednocześnie nie zgodził się z pytaniem, czy Zachód zamierza „sprzedać” Ukrainę. Przydacz ocenił, że Stany Zjednoczone nie dopuściłyby do takiego scenariusza. Zwrócił przy tym uwagę na gigantyczną skalę wsparcia, którą Kijów otrzymał dotychczas od Waszyngtonu.

Przydacz nie zostawił suchej nitki na słowach Macrona o „gwarancjach bezpieczeństwa” dla Rosji. Podkreślił, że ani Ukraina, ani żaden z inny z krajów naszej części Europy nigdy nie zamierzał napadać na Rosję.

– To jest rzeczywiście wypowiedź, którą trudno będzie komukolwiek zrozumieć pod tą szerokością geograficzną. Przed kim miałaby Rosja otrzymać gwarancje bezpieczeństwa zdaniem prezydenta Francji? Kto chce atakować Rosję? Rosja nie jest zagrożona, Rosja jest zagrożeniem dla innych. Jeśli ktokolwiek potrzebuje gwarancji bezpieczeństwa, to potrzebuje ich Ukraina i państwa Europy Środkowowschodniej przed zagrożeniem rosyjskim – kontynuował Przydacz.

„Tak niestety część elit francuskich nadal spogląda na Rosję”

Jego zdaniem, tego typu wypowiedzi wynikają w znacznej mierze ze skrajnie różnego postrzegania Rosji przez nasz kraj i Francję. Ma to swoje źródła w doświadczeniach historycznych.

– Jeśli chodzi o Francuzów, myślę, że to jest też kwestia ich wyobrażenia o Rosji. Rozmawiałem kiedyś z jednym z francuskich dyplomatów i pytam go, co ma przed oczyma, gdy myśli o Rosji. Ja np. mam Katyń, morderstwa, a on mówi: Nie, ja mam przed oczami pędzące sanie po śniegu konnym powozem i piękną muzykę, to jest dla mnie Rosja. Tak niestety część elit francuskich nadal spogląda na Rosję. Mimo Buczy, mimo tego wszystkiego, co się działo także i w Mariupolu – opowiadał Przydacz.

„Twardo mówimy: prezydent Macron popełnia błąd”

Przydacz zapowiedział, że władze Polski będą głośno sprzeciwiać się inicjatywom, które będą zakładały pójście na ustępstwa wobec zbrodniczego reżimy Putina. Skwitował, że rząd stoi na stanowisku, iż Rosja musi po prostu przegrać wojnę na Ukrainie.

– Musi ją przegrać nie negocjacyjnie, ale na polu bitwy (...) To co równie ważne, to zwalczanie tego typu niebezpiecznych pomysłów i ten krytycyzm musi wybrzmiewać. Dlatego odnosiłem się do sytuacji sprzed 2015 r. Gdyby wtedy tutaj siedział wiceminister, to zacząłby niuansować i mówił: Nie, nie możemy się pokłócić z Francją, bo jeśli Francja również realizuje reset, to my również musimy być w mainstreamie europejskim. My mówimy dzisiaj: Nie, to nie jest zgodne z polskim interesem, nie będziemy się na to godzić. My dzisiaj twardo mówimy: prezydent Macron popełnia błąd, mówiąc to, co mówi – dodał wiceszef MSZ.

Czytaj też:
Premierzy Trójkąta Lubelskiego jednym głosem ws. Ukrainy. Padła ważna data
Czytaj też:
Morawiecki i Dworczyk pojechali do Kijowa. O wizytę zabiegał Zełenski

Opracował:
Źródło: RMF 24
 0

Czytaj także