Co nam zrobiły poradniki parentingowe? Fanatyzm i gloryfikacja rodzicielstwa

Co nam zrobiły poradniki parentingowe? Fanatyzm i gloryfikacja rodzicielstwa

„Noc w przedszkolu”
„Noc w przedszkolu” Źródło: Netflix
Film „Noc w przedszkolu” to trafna diagnoza ślepej uliczki, w jakiej znalazło się rodzicielstwo i edukacja – mówi dr Agnieszka Dąbrowska, psychiatrka i terapeutka z warszawskiej Fundacji Ośrodka Relacje Na Rzecz Rozwoju Psychiatrii Dziecięcej.

Krystyna Romanowska: O czym jest dla pani film „Noc w przedszkolu”? Dla mnie – o rodzicach, którzy znaleźli się w pułapce oczekiwań, których nie mogą spełnić. I o dobru dziecka, które każdy rozumie inaczej.

Dr Agnieszka Dąbrowska: Dla mnie to film o niewidzeniu dziecka, o tym, że współcześnie rodzice nie dostrzegają jego potrzeb. Za to tworzą wyobrażenie siebie jako rodzica, w pewnym sensie „używają” dziecka, żeby zbudować swoją tożsamość i identyfikację. Dlatego ich dzieci muszą JAKIEŚ być.

Najlepiej, gdyby były idealne.

Wtedy tożsamość i kreacja dobrego rodzica wspaniałych dzieci jest tym, z czego mogą być zadowoleni.

Z czego to wynika? Z tego, że dziecko jest dzisiaj bardziej projektem niż tym, co się po prostu w życiu ludzi wydarzało? Dlatego musi być bardzo „jakieś”, a nie po prostu... zwykłe?

Wszyscy bohaterowie-rodzice to ludzi około 30-stki, z wyjątkiem jednego ojca (gra go Zbigniew Zamachowski). Dla niego też zresztą córka jest funkcją, ponieważ nie nawiązał dobrej relacji ze swoim pierwszym, już dorosłym dzieckiem. Chce być w swoich własnych oczach ojcem idealnym.

Wracając do 30-latków. Być może taka postawa wynika z zagubienia w jakimś swoim momencie rozwojowym i wynika z kontekstu, w którym się urodzili, jak byli wychowywani, jakie wobec nich oczekiwania mieli ich rodzice.

Cały wywiad dostępny jest w 7/2023 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.