Kryzys na granicy z Ukrainą. Polska zdegradowana do poziomu orbanowskich Węgier

Kryzys na granicy z Ukrainą. Polska zdegradowana do poziomu orbanowskich Węgier

Kolejka ciężarówek przed przejściem granicznym w miejscowości Hrebenne
Kolejka ciężarówek przed przejściem granicznym w miejscowości Hrebenne Źródło: PAP / Wojtek Jargiło
Harcownicy Konfederacji tak mężnie bronią nienaruszalności polskiego rynku transportowego, że zawrócili znad granicy nawet łódź patrolową, zakupioną przez amerykański departament obrony. Służąca dotąd za wzór zaangażowania w pomoc Kijowowi Polska, została – ku uciesze Kremla – zdegradowana do poziomu orbanowskich Węgier czy Słowacji, rządzonej od niedawna przez prorosyjskiego premiera Fico.

Informacja o tym, że kluczowy dla powodzenia ukraińskiej wojny z Rosją sojusznik, jakim jest Polska, blokuje granicę z Ukrainą, bierze szturmem media światowe. Temat jest zestawiany w jednym rządzie z blokadą unijnych funduszy dla Kijowa i widmem wstrzymania amerykańskiej pomocy wojskowej, co w sumie ma potwierdzać tezę o rychłym końcu jakiegokolwiek wsparcia dla Ukrainy.

Cisi wielbiciele Moskwy, sprawdzający się pięknie w roli trolli, wzmacniają ten przekaz, wieszcząc nieuchronne zwycięstwo Kremla.

Co ciekawe, daje się w tę opowieść wciągnąć także pałac prezydencki, wysyłając naprawdę hiobowe komunikaty. Szef BBN, Jacek Siewiera alarmuje, że w ciągu trzech lat dojdzie do wojny NATO z Rosją. Brzmi to, jakby pałac prezydencki postawił już krzyżyk na Ukrainie, grając jednocześnie na zniechęcenie zagranicy do jakichkolwiek inwestycji w Polsce.

Nowa koalicja rządowa powinna tchnąć w ten podszyty rezygnacją dryf, naznaczony kryzysami takimi jak awantura wokół zboża czy najnowsza sytuacja na granicy nieco życia.

Donald Tusk nie może jednak abstrahować od tego, co robią sojusznicy.

Cały artykuł dostępny jest w 50/2023 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.