Improwizacja w pracy? „Agile” nie jest pozbawiony zasad i reguł

Improwizacja w pracy? „Agile” nie jest pozbawiony zasad i reguł

Pracownicy w biurze
Pracownicy w biurze Źródło: Shutterstock
Improwizacja w pracy zazwyczaj kojarzy się dość pejoratywnie – strategie, plany, systemy, zasady działania i współdziałania wydają się nie dawać przestrzeni na spontaniczność. Z drugiej strony „Agile” jawi się jako remedium na sztywność i konieczność dostosowania się do zmian otoczenia czy też reagowania na to, co nieprzewidywalne.

Gdzie znaleźć złoty środek? Jak w regułach i zasadach stworzyć przestrzeń na samoorganizację, kreatywność i inicjatywę?

„Agile” jako improwizacja w obliczu zmienności otoczenia i wielozadaniowości

Należy pamiętać, że „Agile” nie jest pozbawiony zasad i reguł, bo już sama praca w iteracjach jest narzuconym rozwiązaniem.

Niestety, dość często możemy zetknąć się z błędnym pojmowaniem zwinności jako szybkości reagowania na zmieniające się otoczenie, tworzenie i wdrażanie pomysłów bez czasu na przemyślenie. Efektem najczęściej jest przepalona energia, nie tylko ze względu na realizację niezweryfikowanych pomysłów, ale również wielu pomysłów jednocześnie.

Tego, że wielozadaniowość jest nieskuteczna, dowodzą badania, jak chociażby „Multitasking: Switching Costs” (Wielozadaniowość: Koszty Przełączania) przeprowadzone przez Uniwersytet Stanforda, w których naukowcy skoncentrowali się na badaniu efektów przełączania się między zadaniami.

Uczestnicy mieli wykonać dwa zadania jednocześnie, takie jak śledzenie obiektu na ekranie i zapamiętanie sekwencji cyfr. Badacze analizowali czas, którego uczestnicy potrzebowali na ukończenie zadań oraz jakość wykonania.

Źródło: Wprost