Ktoś liczył na zmianę w polskiej polityce? Terlikowski dla „Wprost”: To dlatego jestem symetrystą

Ktoś liczył na zmianę w polskiej polityce? Terlikowski dla „Wprost”: To dlatego jestem symetrystą

Premier Donald Tusk podczas wizyty przy granicy z Białorusią w miejscowości Ozierany Wielkie
Premier Donald Tusk podczas wizyty przy granicy z Białorusią w miejscowości Ozierany Wielkie Źródło:PAP / Paweł Supernak
Jeśli ktoś liczył na zmianę w polskiej polityce, to się przeliczył. Jest po staremu, nie zmienił się model, a jedynie rozgrywający. Jeśli coś się zmienia, to tylko nasze geopolityczne położenie. Tyle, że to najwyraźniej nikogo nie obchodzi.

Jestem symetrystą, i nie jest to nic nowego. Symetryzm zaś wyrasta w moim przypadku (zakładam, że nie tylko w moim, ale i u wielu innych), nie z braku poglądów, bo te zdecydowanie mam, ale z tego, że od zbyt dawna obserwuję politykę i zbyt wiele razy się zawiodłem, by teraz przyjmować postawę kibica. I to w sytuacji, gdy – choć oczywiście różnice partyjne oczywiście w Polsce istnieją – to akurat model sprawowania władzy i rozgrywania emocji politycznych pozostaje, przynajmniej w dwóch głównych partiach władzy, bardzo podobny.

„To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie: więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem” – napisał wieki temu Kohelet, a te jego słowa świetnie odpowiadają sytuacji w Polsce.

A żeby nie być gołosłownym, proponuje przyjrzeć się rozgrywaniem wątków agenturalnych i wpływów rosyjskich w Polsce.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.