Gen. Skrzypczak: Armia nie rozwija swoich zdolności. Na kogo postawi rząd? Strach się bać

Gen. Skrzypczak: Armia nie rozwija swoich zdolności. Na kogo postawi rząd? Strach się bać

Premier Donald Tusk i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz
Premier Donald Tusk i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz Źródło:PAP / Radek Pietruszka
Przez osiem lat armia się rozwijała. Praktycznie jej rozwinięcie polegało głównie na masowym przepuszczaniu przez szeregi różnych formacji, głównie WOT, rzeszy ochotników, z których dzisiaj w armii zostało maksymalnie do 20-25 proc. Rotacja była i jest bardzo duża. To dramat, bo nie uzyskano znaczącego poziomu wzrostu zdolności bojowej wojsk. Wszystkich, WOT też.

Kadry, na jakie PiS postawił, nie sprawdziły się poza „szturmem” na ścianki jako tło dla polityków. Wielu doskonałych i sprawdzonych oficerów usunięto z armii jako zbyt merytorycznych i nie ulegających wizjom politycznym MacierewiczaBłaszczaka. A generalnie ich podpowiadaczom w mundurach wojskowych raczej nie legitymujących się doświadczeniem szkoleniowym. Z braku strategii budowy armii zmarnowano ogromny potencjał ludzki i liczony zapewne w miliardy budżet MON, który można było lepiej spożytkować.

Propaganda PiS-u poległa w obliczu walki o liczbę żołnierzy, a nie o ich poziom.

Z kolei szkolenie wojsk leżało odłogiem, bo trudno szkolić nieukompletowane do etatu pokojowego pododdziały dodatkowo obarczone nieustanną „wędrówką” żołnierzy pomiędzy jednostkami dla sukcesów propagandowych. I chyba najbardziej w tym dziwi fakt, że elity dowódcze nie uświadomiły politykom czym jest wyszkolenie i zgranie bojowe. Czy to wynik braku odwagi był czy walka o gwiazdki i stanowiska? Historia to oceni.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.