Wiele można powiedzieć o kryzysie amerykańskiej dominacji, ale USA ciągle dysponują najpotężniejszą i najskuteczniejszą armią świata. I właśnie robią z niej użytek w Iranie. Problem polega na tym, że militarna supremacja Waszyngtonu opiera się na surowcach, które kontroluje obecnie jego najpoważniejszy rywal, czyli Chiny. To dlatego Trump zdecydował się zaatakować Iran.
Zrobił to nie tyle z powodu irańskiej broni atomowej czy niechęci do reżimu ajatollahów, co dlatego, że w interesie amerykańskim jest wywołanie zamieszania w Zatoce Perskiej. Chodzi o uderzenie w chińskie wpływy i szlaki handlowe a przede wszystkim o odcięcie chińskiej gospodarki od dostaw paliw z Bliskiego Wschodu. To jest główny cel amerykańskiej administracji.
Żeby go osiągnąć, Amerykanom nie jest potrzebne żadne zwycięstwo z Iranem: wystarczy, że będą nękać reżim, zakręcając w ten sposób kurek z paliwami dla Chin i oferując zelżenie presji na Ormuz w zamian za uporządkowanie tematu metali ziem rzadkich. Pekin kontroluje 90 proc. ich produkcji, co oznacza, że kontroluje również tempo rozwoju nowych technologii, z którymi wiążą się imperialne ambicje wszystkich głównych globalnych graczy.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
