Matura wycieka regularnie. „Dlaczego dyrektor CKE nie rozumie, jak to działa?”

Matura wycieka regularnie. „Dlaczego dyrektor CKE nie rozumie, jak to działa?”

Arkusze maturalne
Arkusze maturalne Źródło: PAP / Marcin Bielecki
Nauczyciel i publicysta Dariusz Chętkowski przekonuje, że matury wkrótce zostaną zdominowane przez oszustów. Wini za to system i dyrektora CKE, który nie dostrzega problemu.

Bloger Dariusz Chętkowski na łamach „Polityki” opisał szczegółowo mechanizm oszukiwania na maturach. Jak podkreślał, pytania egzaminacyjne wyciekają już w pierwszych minutach, a rozwiązania pojawiają się krótko po nich. „To już nie jest drobny strumyczek przecieków, lecz rwąca rzeka” – podkreśla.

Przecieki na maturze to nic trudnego? „Ryzyko jest żadne”

Wyjaśniał, że zdjęcia arkuszy robione są najczęściej na samym początku, kiedy wszyscy zajęci są kartkowaniem arkuszy i przyklejaniem indywidualnych naklejek. „Do tego nie trzeba umiejętności szpiega. Ryzyko też jest żadne” – podkreślał.

„Chodzi jedynie o to, aby skutecznie zrobić swoje: skopiować materiał od początku do końca i przesłać dalej. Ewentualna wpadka ma znaczenie drugorzędne. Zadanie zostało wykonane: kilka minut od rozpoczęcia matury zdjęcia trafiają do internetu. Gra się zaczyna” – stwierdzał Chętkowski.

Jak zauważa, unieważnienie egzaminu i wproszenie oszusta z sali niczego nie zmienia, ponieważ nie ma dla niego żadnej kary. Może on nawet przystąpić do kolejnego egzaminu i tam również skopiować arkusz z zadaniami. Nikt nie wzywa policji, ani nie prowadzi rejestru przyłapanych zdających. Nie ma żadnej czarnej listy.

„Teoretycznie można złożyć zawiadomienie do prokuratury, w praktyce nikt tego nie robi” – zauważał nauczyciel. Tłumaczył, że ustawodawca nie wziął pod uwagę, że unieważnienie egzaminu nie będzie żadna karą dla osoby, która przyszła w jednym tylko celu – skopiować zadania i zamieścić je w sieci.

„To tak, jakby jedyną karą dla osoby kopiującej zawartość cudzego komputera było wyproszenie jej z miejsca popełnienia przestępstwa. Treści, które wykradła, nie da się odebrać, one już wypłynęły z budynku, trafiły do adresata. Można być pewnym, że sprawca przyjdzie znowu, przecież mu się udało” – pisał.

Matura wycieka rok po roku. Dziennikarz uderza w dyrektora CKE

Chętkowski tłumaczył, że dyrektor CKE Rober Zakrzewski nie bierze pod uwagę, iż oszust działać może dla kogoś, na zamówienie. Sam nie musi zdawać egzaminu, prawdopodobnie już ma maturę, albo mu na niej nie zależy. Jest zawodowcem.

„Niepotrzebnie zatem dyrektor CKE rzuca podejrzenie na nauczycieli czuwających nad przebiegiem egzaminu. Oni nie przymykają oka na przestępstwo, oni naprawdę niczego nie widzą” – oceniał.

Dziennikarz przyznał, że wciąż zdecydowana większość uczniów uczciwie zdaje egzaminy. Przyzwolenie na oszukańczy proceder w końcu doprowadzi jednak do upowszechnienia się oszustw. Bez urządzeń do zakłócania sygnałów telefonów komórkowych, zdający egzamin mogą w łazience pobrać z sieci rozwiązania i przepisać je później do swoich arkuszy.

Zwracał uwagę na bezkarność oszukujących maturzystów i możliwość poprawiania przez nich egzaminów w nieskończoność. „Należy na nieuczciwe zachowania reagować tak, aby to skutecznie przeciwdziałało, a nie tylko budziło uśmiech politowania” – apelował.

Czytaj też:
NA ŻYWO: Matura 2026. Pierwszy dzień egzaminów. Dziś język polski
Czytaj też:
Matura 2026. Czy można mieć telefon na sali podczas egzaminu? CKE odpowiada