We wtorek 5 maja Katarzyna Lubnauer z Ministerstwa Edukacji Narodowej gościła w porannym programie radia RMF FM. Wśród pytań, na które musiała odpowiedzieć, pojawiło się jedno na temat obowiązkowej edukacji zdrowotnej i nieobowiązkowej religii.
Lubnauer została poproszona o komentarz do słów arcybiskupa Tadeusza Wojdy, wypowiedzianych w niedzielę 3 maja na Jasnej Górze.
Lubnauer o słowach abp Wojdy: Przynajmniej szczerze
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zauważał, że edukacja zdrowotna „jako przedmiot nieobowiązkowy cieszyła się zaledwie 30-procentową frekwencją, ale to nie przeszkodziło, aby została wprowadzony jako obowiązkowa, podczas gdy na religię chodzi dzisiaj mniej więcej 70 proc. uczniów i nie jest obowiązkowa”.
– Przynajmniej szczerze wreszcie Episkopat powiedział, o co chodzi. Że chodzi tak naprawdę o to, że widzą, że spada liczba dzieciaków chodzących na religię, w związku z tym chcieliby, żeby była obowiązkowa – oceniała Lubnauer.
Lubnauer: Nie może być obowiązkowej religii
Dopytywana, czy Kościół chce pójść z MEN na swego rodzaju „układ”, potwierdziła. – Wszystko na to wskazuje, sądząc po słowach abp Wojdy – mówiła wiceminister. Zaraz jednak zastrzegła, że prawo nie dopuszcza możliwości obowiązkowych zajęć z religii.
– Nie może być obowiązkowa religia bądź etyka. To, o co zresztą wnioskuje również PiS, m.in. minister Czarnek, dlatego że mamy wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2009 roku, który wyraźnie wskazuje, że zarówno religia, jak i etyka mają charakter formacyjny i musi być to kwestia decyzji rodzica dotyczącej wychowania dziecka, czy chce, żeby dziecko chodziło na oba te przedmioty, na żaden z tych przedmiotów lub na jeden z tych przedmiotów – tłumaczyła.
– My uważamy, że jeżeli ktoś mówi bardzo dużo o woli rodziców dotyczących wychowania dziecka, w jakim duchu chcą wychowywać dziecko, to powinien też przestrzegać tej zasady, że to rodzic decyduje o wychowaniu – dodawała.
Czytaj też:
Opieszałość MEN wywołuje frustrację nauczycieli. Szef ZNP: Kolosalne nadużycie naszej cierpliwościCzytaj też:
Dyrektorzy czekają, szefowa MEN się kaja. „Jest mi niezmiernie przykro, że tak późno to się dzieje”
