W środę 20 maja amerykański Departament Sprawiedliwości przedstawił zarzuty wobec byłego przywódcy Kuby. Raula Castro oraz pięć innych osób oskarża się w związku z wydarzeniami z 24 lutego 1996 roku. Zestrzelono wówczas dwa cywilne samoloty, należące do organizacji Brothers to the Rescue.
USA oskarżają Raula Castro. Będzie wojna z Kubą?
Akt oskarżenia zarzuca Castro spisek w celu zabicia obywateli USA, zabójstwo czterech osób oraz zniszczenie dwóch samolotów. Portal CNN podkreśla jednak, że decyzja Departamentu Sprawiedliwości wykracza poza sprawę karną. Kubański korespondent CNN Patrick Oppmann twierdzi, że oskarżenia Amerykanów mają stanowić podstawę do ewentualnej operacji wojskowej. Chodzi o działania podobne do tych, które przeprowadzono w Wenezueli, skąd służby USA porwały prezydenta Nicolasa Maduro.
„To akt oskarżenia, który może przekreślić wszelkie szanse na zawarcie porozumienia mającego na celu uniknięcie konfliktu zbrojnego między Stanami Zjednoczonymi a Kubą” – zauważa portal telewizji CNN. Zwrócono uwagę, że Raul Castro nawet na emeryturze stanowi dla wielu Kubańczyków symbol rewolucji i pozostaje autorytetem w lokalnym systemie władzy. Próby zatrzymania lub wymuszenia jego ekstradycji mogłyby zostać odebrane jako akt agresji ze strony USA.
USA eskalują napięcie. Prezydent Kuby ostrzega przed „krwawą łaźnią”
„Oskarżenie Raula Castro (...) podnosi temperaturę stosunków między przeciwnikami z czasów zimnej wojny do poziomu nieobserwowanego od dziesięcioleci” – czytamy dalej. Korespondent CNN zauważa, że Kuba to bliski sojusznik Wenezueli. W przeciwieństwie jednak do historii z porwaniem Maduro, w przypadku Castro reakcja ma być ostrzejsza. „Zwolennicy Castro prawdopodobnie zareagują znacznie bardziej agresywnie” – czytamy.
Prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel, w odpowiedzi na akt oskarżenia pod adresem Castro, mówił już o budowaniu pretekstu do interwencji na wyspie. Groził jednocześnie, że ewentualne działania militarne ze strony Stanów Zjednoczonych oznaczałyby „krwawą łaźnię o niewyobrażalnych konsekwencjach”.
Z kolei prezydent USA Donald Trump w publicznej wypowiedzi bagatelizował zdarzenie. Zapowiadał, że nie będzie eskalacji. – Nie sądzę, żeby była potrzebna. Spójrzcie, to miejsce się rozpada – mówił, bagatelizując znaczenie Kuby.
Czytaj też:
O tym Trump i Xi porozmawiają za zamkniętymi drzwiami. W tle chipy, AI i fentanylCzytaj też:
MSZ odradza podróże na tę wyspę. Wydano najwyższy alert
