Nie milkną komentarze do wyczynu ukraińskiego influencera Andrija Hawryliwa, który sportowym samochodem wjechał nad Morskie Oko. Mężczyzna przeprosił już za swoje zachowanie, ale jego tłumaczenia nie przekonały wielu internautów. Nie wystarczyły też w ocenie Donalda Tuska, który domagał się reakcji MSWiA.
Samochodem nad Morskie Oko. „Musiał to zrobić Ukrainiec”
„Sprawca rajdu na Morskie Oko zostanie rozliczony. W związku z naruszeniem porządku publicznego na wniosek Policji trafi na listę osób niepożądanych z zakazem wjazdu na teren RP na 5 lat. Łamanie prawa zawsze spotka się z ostrą reakcją” – odpowiadał w sieci na prośbę premiera szef resortu, Marcin Kierwiński.
Ciekawy głos w dyskusji zabrał Mikołaj Susujew, znany na Facebooku jako Frontiersman. Pochodzący z Donbasu bloger od lat mieszka już w Polsce, gdzie założył rodzinę i choć najczęściej pisze o wojnie w Ukrainie, w tej sytuacji postanowił zrobić wyjątek.
„Niestety jeden idiota jednym swoim czynem potrafi więcej szkody zrobić dla wizerunku Ukrainy w Polsce, niż normalny człowiek swoją postawą w trakcie całego życia potrafi przynieść korzyści” – zaczął swój wpis z soboty 23 maja.
„Kiedy ktoś z ukraińskiej strony mnie pyta, dlaczego w Polsce tak pogorszyło się traktowanie Ukraińców w ostatnim czasie, to owszem, można mówić ile wlezie o rosyjskiej propagandzie, o tym, jak politycy grają na strachu przed migrantami... ale bądźmy szczerzy – trzeba również spojrzeć w lustro” – zauważał.
„Jakoś w ciągu ostatnich dwóch dekad żadnemu przedstawicielowi jakiegokolwiek innego narodu nie przyszło do głowy wjechać tam luksusowym samochodem, tylko musiał to zrobić Ukrainiec” – stwierdził. Przyznał, że jako osoba ze wschodu Ukrainy zna ten typ mentalności.
Bloger: Trudno bardziej wkurzyć miliony fanów gór w Polsce
„W Polsce już dawno jestem... właśnie »z Małopolski«, i jednym z powodów, dlaczego od dawna traktuję ten region jako swój dom, są Tatry i Beskidy, które uwielbiam. No i trudno w ogóle wymyślić nawet coś bardziej prowokującego i obrzydliwego, żeby wkurzyć miliony fanów tych gór w Polsce... niż wjechanie tam tym bezgustownym złomem nad Morskie Oko” – oburzał się.
Przyznał, że nie trafiają do niego przeprosiny Hawryliwa. „Jak się nie wie, czym jest dla Polaków Morskie Oko, to nie trzeba pchać się do obcego kraju! Żeby to naprawić, potrzeba nie przeprosin i nie mandatu – trzeba skasowania podstaw pobytu tego pana w kraju, deportacji z zakazem wjazdu (autor wpisu nie znał jeszcze decyzji MSWiA – red.) i gdyby ktoś z ukraińskiej strony cokolwiek wiedział o Polsce, to ukraiński MSZ powinien zareagować osobno na tę sytuację” – oceniał.
„Ale co do tego to mam duże wątpliwości, więc pewnie uznają to za drobiazg i nic nie zrobią, jak zawsze. Będą później ubolewać nad »wzrostem nastrojów antyukraińskich w Polsce«. Sorry, rzadko można w moich postach zaobserwować emocjonalne zaangażowanie, ale ta sytuacja mocno mnie zirytowała” – podsumował swój wpis.
Ukraińskie społeczeństwo słyszało o historii znad Morskiego Oka. Jak reaguje?
W kolejnym wpisie ten sam bloger zwrócił uwagę na reakcje po stronie ukraińskiej. Zaprezentował screeny, na których widać komentarze internautów, oburzonych na influencera. „Ogólnie emocje po stronie ukraińskiej są absolutnie identyczne z tymi po polskiej stronie granicy” – podkreślał Frontiersman.
„Żądania deportacji, życzenia, by skoro jest takim kozakiem, to pokazał to na froncie, satysfakcja z faktu, że go ukarano. Jak również ubolewania nad tym, że takie osoby psują wizerunek Ukraińców za granicą. Nie da się znaleźć praktycznie ani jednego wpisu, który próbowałby jakoś go usprawiedliwiać. Ukraińcy w pełni popierają ostre karanie takich osób za podobne czyny w Polsce” – zaznaczał.
„Tutaj warto dodać pewien kontekst. Wewnątrz samej Ukrainy istnieje pewnego rodzaju wewnętrzny konflikt. Jest aktywna i świadoma część społeczeństwa, zaangażowana w obronę państwa. I jest pewna część społeczeństwa udająca, że nic się nie dzieje, i próbująca żyć tak, jak gdyby nie było wojny. I te dwie części społeczeństwa są ze sobą skonfrontowane” – tłumaczył.
„Ta pierwsza góruje w życiu publicznym, ta druga próbuje ignorować tę pierwszą i oburza się, kiedy ktoś próbuje przywołać ich do porządku i przypomnieć, że naród i państwo są w stanie egzystencjalnego zagrożenia. To jest część tej skomplikowanej rzeczywistości w państwie toczącym ciężką wojnę” – dodawał Susujew.
facebook Czytaj też:
Ukraiński influencer zrobił to w Tatrach. Jedno zdjęcie wywołało burzę Czytaj też:
Ukraińcy świętowali w Krakowie. Doszło do prowokacji
