Poznałem go w diecezji Prato pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Prato to małe miasteczko leżące w pobliżu Florencji. Posiada między innymi piękną Katedrę i przepiękną Bazylikę Santa Maria delle Carceri. Starałem się w miejscowej kurii o możliwość posługi kapłańskiej w jej granicach i otrzymałem skierowanie do pomocy w owej bazylice. Tu właśnie poznałem ks. Romana Balunowskiego, który wprowadził mnie płynnie w rytm życia pośród włoskich wiernych i przedstawił tamtejszemu, serdecznemu prałatowi, ks. Carlo Stancari. Tak to już chyba bywa, ze swój swojego rozpoznaje. We trójkę celebrowaliśmy nabożeństwa, głosili kazania i spowiadali wiernych. Przyjeżdżałem w okresie wakacyjnym co roku, by szlifować język i poznawać kulturę włoską.
Postawa godna papieskiego przesłania
Pamiętam, że ks. Roman Balunowski – który obecnie jest prałatem i proboszczem parafii św. Kazimierza Królewicza w Białymstoku – pomógł mi wejść w świat miejscowego duchowieństwa i w rzeczywistość istotnych osób świeckich. Jego postawa w pełni się pokrywała z papieskim przesłaniem Leona XIV, który stwierdził, że troska o człowieka i dar spotkania z nim są miarą prawdziwej cywilizacji.
Na zawsze pozostanie mi w pamięci jak zaprosił mnie ze swoimi znajomymi w gościnę na owoce morza… i zasmuciłem ich, odmawiając przygotowanych smakołyków, gdyż po prostu ich nie lubię. Takie starania, a tu taka wtopa. Nie namawiał mnie, gdyż rozumiał, że to, co inni lubią, niekoniecznie lubią wszyscy. To, co już w tamtym czasie mnie w nim zauroczyło to oszczędność w słowach i wyważony osąd codzienności. Istnieje zapotrzebowanie na takie osoby, a jest ich coraz mniej. Za jego sprawą poznałem w Viareggio – pewnie trochę przez przypadek – słynnego włoskiego sędziego piłkarskiego Pierlugi Collinę, który w tej nadmorskiej miejscowości mieszka, a który obecnie jest szefem Komisji Sędziowskiej FIFA. Dzięki niemu gościłem w Montepulciano słynące z miejsca urodzenia św. Roberta Bellarmina i świetnych toskańskich win.
Czytaj też:
Chrześcijanie „zaparkowani”, „rozwodnieni” i „wściekli”. Papież zwrócił uwagę na to zjawisko
Dobroć wyzwala autentyczność
Życzliwość ks. Balunowskiego nie zna granic i wpisuje się w nauczanie Leona XIV, który podkreślał, że dobroć wyzwala w ludzkich sercach autentyczną serdeczność. Być dobrym dla kogoś w konkretach to dopiero prawdziwe chrześcijaństwo. Konkret. Teoria bez świadectwa prawie nikogo nie pociąga. Wszystko leży więc w odrodzeniu człowieka i jego prawdziwej miłości.
Kiedy ks. prałat Balunowski zaprosił mnie – już jako proboszcz – do Białegostoku, mogłem patrzeć na człowieka, który wyzwala w drugim człowieku nadzieję, a kto ma nadzieję – idąc tropem Benedykta XVI – ten żyje zupełnie inaczej. Tę prawdę rzeczowo ujął po podhalańsku ks. Józef Tischner mówiąc o naprawianiu – „U nas na Podhalu mówią:”. Dlatego przesłanie Ewangelii i nauki Kościoła w jego ustach nie jest pustym frazesem, lecz słowem godnym uwagi i zastanowienia.
Czytaj też:
Ten ksiądz zrobił coś, czego nie potrafi wielu. Ludzie odwdzięczyli się w niezwykły sposób Czytaj też:
Tak wygląda Kościół, którego Polacy szukają. Fenomen proboszcza z Bodzanowa
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
