„Najszczęśliwsze miasto w Polsce” świętuje. Świat ceni je za budynki, mieszkańcy za morze i las

„Najszczęśliwsze miasto w Polsce” świętuje. Świat ceni je za budynki, mieszkańcy za morze i las

Gdynia
Gdynia Źródło: Kamil Złoch/gdynia.pl
Gdynia ma co świętować. Nie dość, że właśnie skończyła 100 lat, to właśnie jej modernistyczne śródmieście zostało wpisane na prestiżową listę UNESCO. Co to oznacza dla Gdyni i Gdynian i ile jest prawdy w opowieściach o tym, że to najszczęśliwsze miasto w Polsce – mówi Aleksandra Boćkowska, autorka książki „Gdynia. Pierwsza w Polsce”.

Gratulacje! Gdynia została niedawno wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Ucieszyłaś się?

Jeszcze jak! Nie żartuję. Wiadomość zastała mnie poza Gdynią, a jednak poczułam ciepło.

Co wpisanie na listę UNESCO oznacza – według ciebie – dla tego miasta? Dla Gdynian?

Trudno powiedzieć. Być może łatwiej będzie o zagraniczne dotacje, a to ułatwi bardzo drogie prace konserwacyjne. Możliwe, że wpis stanie się impulsem dla turystyki. W tej chwili Gdynia jest na przykład przystankiem dla olbrzymich wycieczkowców. Z niejasnych dla mnie powodów chwali się tym: na jej stronie internetowej można sprawdzić, jaki wielki truciciel cumuje akurat przy Muzeum Emigracji i pójść go sobie obejrzeć. Pasażerów tych statków nie widać w Gdyni, bo już w porcie czekają na nich autokary, które zabierają ich do Gdańska. Gdyby zechcieli przejść się po modernistycznym śródmieściu, restauratorom na pewno byłoby przyjemnie. Gdyby fani modernizmu z całego świata nagle zaczęli wpadać na city breaki i zostawać na noc albo dwie, byłoby jeszcze lepiej.

Jak będzie, pokaże czas. Na pewno wpis jest zwieńczeniem ciężkiej pracy samorządowców i historyków architektury. Dziś skojarzenie Gdyni z modernizmem jest raczej oczywiste, a jeszcze na przełomie wieków o tym dziedzictwie wiedzieli tylko znawcy. Zadbali o zachowanie szlaku modernizmu, remonty, pogłębienie wiedzy, rozpropagowanie jej wśród mieszkańców i ekspertów. Już w 2015 r. historyczny układ urbanistyczny śródmieścia Gdyni został uznany za Pomnik Historii przez prezydenta RP. Krótko potem zaczęły się starania o wpis na listę UNESCO.

Słyszałam też głosy krytyczne – że co prawda jest kilka wyjątkowych ulic i nadmorski wdzięk, ale nie można Gdyni porównać do Wieliczki czy Starego Miasta w Krakowie. Innymi słowy, że to wyróżnienie jest na wyrost, ba! że obniża status samej listy UNESCO.

Przypomina mi się anegdota, którą opisywał architekt i urbanista Jerzy Heidrich, który czuwał nad powojennym rozwojem Gdyni. W latach 80. spotkał się w Krakowie z tamtejszymi miłośnikami zabytków. Gdy wspomniał, że w Gdyni są zabytkowe budowle, zbyli go pobłażliwym milczeniem.

Oczywiście, że Gdynia jest młoda, ale nie wpisano jej na listę UNESCO za wiek, tylko za konsekwencję.

Artykuł został opublikowany w 38/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.