W niedzielę 6 września w „Śniadaniu Rymanowskiego” spotkali się przedstawiciele głównych polskich partii politycznych, by komentować najświeższe wydarzenia. Tematem numer jeden była oczywiście afera Zondacrypto i zeznania jej szefa Przemysława Krala, które obciążały Zbigniewa Ziobrę.
Afera Zondacrypto. Patryk Jaki bronił PiS
Kral wsparł fundację byłego ministra sprawiedliwości PiS kwotą 450 tys. zł, a próbował dołożyć kolejne 2 miliony. Wirtualna Polska twierdzi, że Ziobro miał już wtedy wiedzę o śledztwach toczących się w sprawie Zondacrypto. Prowadzący program Bogdan Rymanowski zadał jednak pytanie w łagodniejszej wersji. Chciał wiedzieć, dlaczego politycy nie sprawdzali, z kim się kontaktują.
– Nikt tutaj nie jest wróżką. Skąd polityk opozycji, mając świadomość wszystkich rzeczy, o których mówię, kiedy widzi, że na imprezie Zondy występuje Tusk, von der Leyen, skąd ma wiedzieć – bronił swojego środowiska europoseł Patryk Jaki z PiS, były wiceminister sprawiedliwości u Zbigniewa Ziobry. Miał na myśli konferencję EEC, sponsorowaną m.in. przez Zondacrypto.
Piotr Zgorzelski nie pozwolił jednak politykowi PiS na tak łatwe uniknięcie odpowiedzialności. – Patrzę w oczy Patrykowi Jakiemu. Patrzę w oczy tobie, Patryk. Popatrz trochę spokojnie, bo tak ci wzrok ucieka, jeszcze chwilę. Wiem, dawno cię nie było w Sejmie, to pewnie nie wiesz, że od jakiegoś czasu ze strony PiS dobiegają różnego rodzaju dźwięki. A to wycie, a to rżenie, a ostatnio nawet szczekanie. Wasza posłanka podczas posiedzenia Sejmu po prostu szczekała. Hau, hau, hau – mówił polityk PSL.
Afera Zondacrypto. Zgorzelski: Nie zaszczekacie prawdy
W tej ostatniej części swojej wypowiedzi odnosił się do zachowania posłanki PiS Dominiki Chorosińskiej, która ostentacyjnym szczekaniem zagłuszała wystąpienie Władysława Kosiniaka-Kamysza. – Ale chcę powiedzieć, że nie zaszczekacie rzeczywistości, nie zaszczekacie prawdy. Afera Zondacrypto to afera Moskala, afera Ziobry, afera Wiplera, Mentzena – wyliczał Zgorzelski. – To jest wasza afera – oskarżał.
Jaki nie zamierzał jednak poddać się bez walki. – To dlaczego reprezentujecie tego złodzieja? – pytał, mając na myśli Romana Giertycha z KO, który jako adwokat podjął się obrony szefa Zondacrypto. – Uspokój się, spokojnie. Pieniądze płynęły do Ziobry, Wiplera, a nie polityków innych ugrupowań – odpowiadał poseł PSL.
Afera Zondacrypto. Bosak nie chciał tłumaczyć Wiplera
Krzysztof Bosak nie zgodził się z Patrykiem Jakim i zauważał, że dość wcześnie można było zorientować się co do charakteru giełdy Zondacrypto. – Od 2018 roku poprzedniczka Zondy, czyli BitBay była na liście ostrzeżeń KNF – przypomniał. Dopytywany, czy podobne ostrzeżenia przekazałby Przemysławowi Wiplerowi z Konfederacji, nie stracił pewności. – Gdyby tylko mnie zapytał, to oczywiście. To jest zacieranie granic pomiędzy biznesem i polityką – stwierdził, uderzając w kolegę z partii.
Poseł KO Paweł Bliźniuk stwierdził, że czeka nas jeszcze wiele negatywnych zaskoczeń w tej aferze. – Z tych wszystkich wątków, które dzisiaj znamy, wyłania się ponury obraz układu mafijnego polskiej prawicy. Musimy to nazwać po imieniu. Dowody i informacje, które już dotarły do opinii publicznej, są przerażające. Mówimy o czołowych politykach polskiej prawicy, na konta których fundacji wpływały konkretne kwoty – przypomniał. – Myślę, że to wierzchołek góry lodowej – dodał.
Czytaj też:
Szefernaker mówił o „cudzie” z udziałem Czarzastego. Skrytykował też posłów PiS Czytaj też:
Ustawa o kryptowalutach niepotrzebna? Minister Bogucki mówi o „biciu politycznej piany”
