Nowe zasady żywienia w polskich szkołach wywołały kolejną polityczną burzę. Na temat stołówek i obiadów w szkołach wypowiadają się kolejni politycy. Minister Barbara Nowacka nie kryje, że ma dość robienia awantury o kolejną, wydawałoby się błahą sprawę.
Nowacka odpowiada Morawieckiemu. „Niedouczony”
Rozporządzenie ministra zdrowia zakłada, że dzieci w szkolnym jadłospisie muszą mieć regularnie ryby i nasiona roślin strączkowych. Mięso (poza wspomnianymi rybami) ograniczono z kolei do dwóch obiadów w tygodniu. W ramach walki z otyłością zwrócono też uwagę na cukier i sól, których ma być mniej.
Wśród krytyków tych zmian znalazł się m.in. były premier Mateusz Morawiecki. Lider Rozwoju Plus zarzucał rządowi wprowadzenie „diety planetarnej” bez konsultacji z rodzicami. „Roślinna szkoła... zamiast schabowego dzieci dostaną sojowego. Opamiętajcie się!” – pisał w mediach społecznościowych.
Barbara Nowacka wyraźnie w tym wypadku straciła cierpliwość. – Czy ja muszę się odnosić do każdej głupoty i niedouczenia pana Morawieckiego? – pytała. Zaznaczyła, że rozporządzenie w tej sprawie było konsultowane społecznie, a w życie weszło jeszcze w lutym. – Gdzie był pan Morawiecki przez tyle miesięcy? – zwracała uwagę.
Nowacka: Ta awantura przekracza zdrowy rozsądek
– Awantura o to, że dzieci mają jeść zdrowo, przekracza zdrowy rozsądek – podsumowała minister edukacji. Podkreślała, że każdy odpowiedzialny patriota powinien popierać działania na rzecz zdrowej diety młodzieży. Jak tłumaczyła, zdrowej, czyli „zbilansowanej, opartej na lokalnych produktach, która w dodatku korzysta z produktów wyprodukowanych przez polskich rolników”.
– A tu wjeżdża pan Morawiecki bez przeczytania czegokolwiek i mówi, że nie podoba mu się, że dzieci będą jadły kaszę. No człowieku, przecież kasza jest polskim produktem – mówiła Nowacka. Jak mówiła, i naleśniki, i mięso i cokolwiek innego może być smacznie przyrządzone. – To tak naprawdę wszystko w rękach kucharek, a one naprawdę w szkołach potrafią być genialne – zaznaczała.
Nowacka odpowiedziała też na argumenty posłanki PiS Marii Kurowskiej, która zarzucała MEN „obłąkańczą lewacką ideologię”, przez którą ucierpią dzieci. – Rozporządzenie ministra zdrowia przygotowali dietetycy, a pani Kurowska jest posłanką, która słynie z wypowiedzi kompletnie substandardowych, dotyczących czy przyrody, czy właściwie każdego obszaru – ripostowała.
Czytaj też:
Awantura w rządzie. Szefowa MEN-u ostro o Pełczyńskiej-Nałęcz: „Kopie dołki” Czytaj też:
Wielki strajk nauczycieli coraz bliżej. „Muszą zerwać z niewolniczą mentalnością”
