Mężczyźni 60+ coraz częściej trafiają do psychoterapeuty. Nikt ich nie pytał o jedną rzecz

Mężczyźni 60+ coraz częściej trafiają do psychoterapeuty. Nikt ich nie pytał o jedną rzecz

Starszy mężczyzna patrzy przez okno
Starszy mężczyzna patrzy przez okno Źródło: Freepik/ifestylememory
Do gabinetów psychoterapeutów trafia coraz więcej mężczyzn po sześćdziesiątce. Nie przyprowadzają ich żony. Przychodzą sami – i czasem pierwszy raz płaczą.

Sześćdziesiąt siedem lat. Sam się umówił, sam przyszedł, punktualnie. Nikogo nie pytał o pozwolenie, nikt go nie namawiał, nie było żadnej katastrofy, po której się w końcu idzie. Po prostu w pewnym momencie poczuł, że chce z kimś porozmawiać, i uznał, że to wystarczający powód. Zainspirował się synem.

Innemu psychoterapię zalecił lekarz. Trzeci usłyszał w podcaście o facetach. Od dwóch lat mam w gabinecie coraz więcej mężczyzn po sześćdziesiątce i za każdym z nich stoi inny mężczyzna. Nigdy żona. Nigdy córka.

Nikt ich o to wcześniej nie zapytał

Artykuł został opublikowany w 37/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.