Kiedy mówimy o około 10 tysiącach amerykańskich żołnierzy stacjonujących dziś w Polsce, najczęściej patrzymy na nich przez pryzmat bezpieczeństwa. I słusznie.
Ich obecność ma znaczenie dla odstraszania, planowania obronnego, interoperacyjności i wiarygodności amerykańskiego zaangażowania na wschodniej flance NATO. Według polskiego MON około 10 tysięcy żołnierzy sił zbrojnych USA przebywa obecnie w Polsce, głównie w ramach obecności rotacyjnej, choć funkcjonują już również elementy stałej obecności. Ale jest jeszcze jeden aspekt, o którym mówi się znacznie rzadziej.
Wśród tych żołnierzy są również Amerykanie o polskich korzeniach. Nie znam publicznych danych pozwalających powiedzieć, ilu dokładnie żołnierzy polskiego pochodzenia służy obecnie w kontyngencie nad Wisłą, więc nie będę tworzył liczb, których nie potrafimy potwierdzić. Wiemy jednak, że takie osoby służą w amerykańskiej armii i były kierowane do Polski. Sama U.S. Army opisywała przypadki żołnierzy polskiego pochodzenia, a nawet urodzonych w Polsce, którzy wracali tu już w mundurze Stanów Zjednoczonych.
Ten obraz jest dla mnie interesujący. Amerykański żołnierz stoi dziś na polskiej ziemi jako przedstawiciel sojuszniczego państwa. Ale dla części z nich Polska jest również krajem dziadków, rodziców albo własnego dzieciństwa. I właśnie ten drobny, ludzki szczegół prowadzi do znacznie większego pytania.
Czym dzisiaj właściwie jest Polonia dla Polski?
Polonia to nie tylko folklor i sentyment
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
