„Złodziejaszki” z nominacją do Oscara. Film będzie rywalizował o statuetkę z „Zimną wojną”

„Złodziejaszki” z nominacją do Oscara. Film będzie rywalizował o statuetkę z „Zimną wojną”

Plakat filmu "Shoplifters"
Plakat filmu "Shoplifters" / Źródło: materiały prasowe
Jednym z konkurentów „Zimnej wojny” w walce o Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego będzie obraz Hirokazu Koreedy „Złodziejaszki” (org. „Shoplifters”). Jego dystrybutorem jest PMPG Polskie Media.

Film „Złodziejaszki” otrzymał nominację do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. W tej samej kategorii jest nominowana „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego, a także „Roma” Alfonso Cuarona, „Kafarnaum N”adine Labaki oraz „Werk ohne Autor” niemieckiego reżysera Florian Henckel von Donnersmarck.

Nominacja do Oscara dla filmu Koreedy to kontynuacja pasma sukcesów najnowszego dzieła japońskiego reżysera, które przyniosło mu Złotą Palmę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes 2018 oraz kilkadziesiąt innych wyróżnień i nagród, w tym tegoroczne nominacje do Złotego Globu, Independent Spirit Awards oraz BAFTA.

O czym jest film „Złodziejaszki”?

„Złodziejaszki” to historia trzypokoleniowej, ubogiej rodziny żyjącej na przedmieściach Tokio. Jej członkowie utrzymują się z wykonywania najróżniejszych dorywczych zajęć oraz drobnych kradzieży. I choć ledwo wiążą koniec z końcem, to gdy pewnego dnia w ich życiu pojawia się bezdomna dziewczynka, bez wahania decydują się zapewnić jej dach nad głową. To początek wydarzeń, które odsłonią skrywane tajemnice z rodzinnej przeszłości. – To piękny film o prawdziwym rodzinnym szczęściu. Zabawny i wzruszający z zaskakującym zwrotem akcji. „Złodziejaszki” skradły moje serce – mówiła po canneńskiej projekcji Grażyna Torbicka.

Hirokazu Koreeda (ur. 1962) należy do czołówki współczesnych reżyserów japońskich i jest najpopularniejszym przedstawicielem tej kinematografii w Polsce. W ostatnich kilku latach kinowa publiczność miała okazję obejrzeć jego głośne, nagradzane obrazy jak „Po burzy” (2016), „Nasz młodsza siostra” (2015) czy „Jak ojciec i syn” (2013). Krytycy nazywają go kontynuatorem filmowej tradycji japońskiego mistrza Yasujirô Ozu, jednak sam Koreeda uważa, że bliżej mu do Kena Loacha, który podobnie jak on używa kamery do sportretowania społecznych nierówności i absurdów współczesnego świata.

Czytaj także

 0