Pierwsze ustalenia stołecznej policji w sprawie pobicia piłkarzy Legii Warszawa

Pierwsze ustalenia stołecznej policji w sprawie pobicia piłkarzy Legii Warszawa

Piłkarze Legii Warszawa
Piłkarze Legii Warszawa / Źródło: Newspix.pl
Rzecznik stołecznej policji Sylwester Marczak powiedział w rozmowie z portalem Sport.pl że wstępne analizy i czynności wykazały, że nie można mówić o pobiciu piłkarzy Legii Warszawa.

Wyjaśnieniem sprawy pobicia piłkarzy stołecznej Legii zajmował się Wydział ds. Zwalczania Przestępczości Pseudokibiców. Rzecznik KSP Sylwester Marczak powiedział w rozmowie z portalem Sport.pl, że „wstępne analizy i czynności wykazały, że nie można mówić o pobiciu”. – Materiał dowodowy nie wyklucza jednak, że możemy mieć do czynienia z innymi czynami zabronionymi; mowa tu, chociażby o naruszeniu nietykalności cielesnej. W tym wypadku mówimy jednak o innym trybie ścigania. Niezbędna w nim jest aktywność osoby, która poczuła się pokrzywdzona – tłumaczył.

Rzecznik KSP podkreślił, że „nadal będą prowadzone czynności wyjaśniające, ponieważ policja ma świadomość, że monitoring mógł nie uchwycić wszystkich okoliczności związanych z zajściem”. – Naszym celem jest teraz dotarcie do jak największej liczby osób i zweryfikowanie wszystkich informacji, które pozwolą nam odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do pobicia – dodał.

Szarpanina między zawodnikami i pseudokibicami

Legia Warszawa poinformowała, że pierwsze ustalania wskazują, że grupa osób weszła na teren stadionu „zgodnie z przyjętą praktyką po meczach wyjazdowych, co nie dawało ochronie obiektu podstaw do niepokoju”. Po wjeździe autokaru na parking doszło do ostrej wymiany zdań i szarpaniny z udziałem zawodników oraz członków sztabu, które łącznie trwały ok. 8 minut.

„Klub ma świadomość silnych emocji związanych z niepowodzeniem sportowym drużyny, ale jednoznacznie potępia wyrażanie ich w sposób odbiegający od przyjętych norm. Podstawową zasadą w Legii powinna być zasada wzajemnego szacunku. Nawet w trudnych i konfliktowych sytuacjach klub nie będzie tolerował przekraczania normalnie obowiązujących granic”.

Przedstawiciele mistrzów Polski zapewnili, że fakty związane z incydentem będą analizowane. „Na podstawie wyciągniętych wniosków klub podejmie wszelkie możliwe działania, aby zapewnić zawodnikom i wszystkim pracownikom klubu pełne bezpieczeństwo” – brzmi komunikat.

Później więcej szczegółów opublikowano na łamach „Przeglądu Sportowego”. Kiedy autokar drużyny zatrzymał się na klubowym parkingu, do środka wszedł przywódca pseudokibiców, który „zaprosił” piłkarzy do wyjścia na zewnątrz. Zawodnicy spodziewali się słownej konfrontacji, zostali jednak od razu zaatakowani. Według świadków pseudokibice rzucili się na piłkarzy, uderzali w tył głowy i „z liścia” (czyli z otwartej dłoni) w twarz. Zawodnicy mieli też usłyszeć: „jeśli w kolejnym meczu zagracie tak samo, to znów przyjdziemy”. Zaatakowano nawet asystenta trenera Aleksandara Vukovicia – podaje „Przegląd Sportowy”. Nietknięty miał pozostać jedynie trener Legii Romeo Jozak.

Czytaj także:
Lech Poznań rozgromił Legię 3:0. Internauci bezlitośni [MEMY]

Czytaj także

 0

Czytaj także