„Czy Legia może zbankrutować?” Prezes Mioduski chce pozwać dziennikarza

„Czy Legia może zbankrutować?” Prezes Mioduski chce pozwać dziennikarza

Dariusz Mioduski
Dariusz Mioduski / Źródło: Newspix.pl / PIOTR KUCZA/FOTOPYK
Krzysztof Stanowski swoimi krytycznymi artykułami na temat zarządzania warszawską Legią z pewnością nie zjednał sobie sympatii właściciela klubu Dariusza Mioduskiego. Czarę goryczy przelał ostatni tekst, w którym naczelny Weszło.com zadawał pytanie o ewentualne bankructwo mistrza Polski.

„Po braku awansu do LE rok temu przychody mogły spaść do 106 milionów złotych, natomiast koszty wyniosły 160 milionów. Po odjęciu amortyzacji deficyt w kasie miałby wynieść minimum 30 milionów złotych. Teraz widnieje perspektywa co najmniej podwojenia tego deficytu” – pisał w poniedziałek 13 sierpnia Krzysztof Stanowski, powołując się na wyliczenia Marcina Żuka.

„Brak awansu do LE oznacza zły klimat wobec klubu, kiepską frekwencję, generalnie niezbyt dobry moment, by miał pojawić się duży sponsor, a jeśli nawet – to przecież nie zapłaci wielkiej kasy z góry. Więc co? Zasypanie dołka własnymi środkami? Mówimy już o kwotach, z którymi problem mieliby ludzie bardziej majętni niż Dariusz Mioduski” – pisał dalej Stanowski, podkreślając wagę kolejnych europejskich starć z Dudelange i później z Cluj.

Mioduski: Podejmiemy zdecydowane kroki prawne

Na konferencji prasowej poświęconej nowemu trenerowi, dziennikarze odnieśli się także do tej kwestii. Dariusz Mioduski stwierdził, że artykuł Krzysztofa Stanowskiego przekroczył „normalną krytykę klubu”. – Jeżeli nam nie idzie, to jesteśmy krytykowani – ja nie mam z tym żadnego problemu. Natomiast to, co się dzieje z Weszło, jeżeli chodzi o rzetelność informacji i ich stosunek do klubu, to co się stało teraz, jeżeli chodzi o tę publikację, to przekroczyło... dziennikarstwo. To nie jest żadne dziennikarstwo. To jest po prostu... nie wiem, działanie na zlecenie? – mówił właściciel Legii.

– W każdym razie dla mnie to już jest kwestia bardziej prawna niż dziennikarska. Bo tutaj ewidentnie jest kwestia działania na szkodę klubu – i to tak poważnie. Także w ciągu najbliższych dni można się spodziewać, że podejmiemy zdecydowane kroki prawne, jeżeli chodzi o tę kwestię – zapowiadał. – Jeżeli mówimy o bankructwie, to może bardziej Weszło i pan Stanowski powinien się tego obawiać w tym momencie. Bo naprawdę nie będziemy tutaj już spokojnie do tego podchodzić – dodał.

Mioduski: Nigdy nie kryłem, że nasz budżet uwzględnia zakwalifikowanie się do pucharów

– Mówiąc o sytuacji klubu, to mogę powiedzieć tylko tak: oczywiście, jeżeli nie daj Boże nie zakwalifikujemy się do Ligi Europy, no to jasne, że to wpływa na naszą sytuację finansową. Ja nigdy się z tym nie kryłem, że nasze budżety są skonstruowane w taki sposób, że zakładamy, że się tak kwalifikujemy. Czyli oczywiście, jeżeli będzie jakaś dziura – sytuacja finansowa klubu jest stabilna i mam konkretne rozwiązania – na końcu to spada na mnie – które dotyczą tej sytuacji. Także tutaj Legia sobie poradzi i ja sobie poradzę. Wierzę w to – szczególnie z nowym trenerem, który da to coś – że uda nam się przejść przez ten czwartek i będziemy się dalej przygotowywać do kolejnej rundy. A jeżeli nie, to i tak damy radę – zapewniał.

Czytaj także:
Legia Warszawa ma nowego trenera. Kim jest Ricardo Sa Pinto?

Czytaj także

 1

Czytaj także