Dziś Polska gra z Austrią. Gorzej niż ze Słowenią być chyba nie może?

Dziś Polska gra z Austrią. Gorzej niż ze Słowenią być chyba nie może?

Jerzy Brzęczek
Jerzy Brzęczek / Źródło: Newspix.pl / Lukasz Grochala/Cyfrasport
W poniedziałek 9 września reprezentacja Polski w piłce nożnej mierzy się z drużyną narodową Austrii. Przed startem rozgrywek typowano, że to właśnie te dwa zespoły stoczą walkę o pierwsze miejsce w grupie G. Zapowiedź ta jak dotąd się sprawdza, jednak kibice obu zespołów inaczej mogli wyobrażać sobie te eliminacje.

Droga do Euro 2020 dla Austrii i  miała być łatwa i przyjemna. W grupie z Izraelem, Słowenią, Macedonią Północną i Łotwą nie ma praktycznie zespołów, które jakością poszczególnych piłkarzy mogłyby konkurować z dwiema wymienionymi na początku. Piłka nożna wielokrotnie jednak pokazała, także w tych eliminacjach, że suma jakości danych zawodników niekoniecznie przekłada się na jakość zespołu. Przyczyn takiego stanu może być wiele, jednak najprościej (i często najsłuszniej) sprowadzić je do osoby trenera.

Minął już rok, od kiedy Jerzy Brzęczek jest selekcjonerem reprezentacji Polski. W tym czasie polscy kibice mieli przyjemność oglądania przyzwoitego meczu towarzyskiego z Włochami i wyjątkowo fartownego meczu o punkty w Izraelem. Poza tym zaserwowano im nieprzyjemność obserwowania długiego ciągu meczów nijakich, chaotycznych, lub po prostu żenujących. Jak choćby ostatnie starcie ze Słowenią, w trakcie którego przy 60 proc. posiadania piłki Biało-czerwoni oddali jeden celny strzał i trzy niecelne. Cztery uderzenia w meczu, w którym na boisku przebywali jednocześnie superstrzelcy Robert i Krzysztof .

Wymówki? Nie dla trenera

Oczywiście nie można zapominać, że na boisku nie było wtedy Kamila . Największe porażki reprezentacji w ostatnich latach? Z Senegalem, Kolumbią i Słowenią. Zgadnijcie, którego piłkarza brakowało w każdym z tych trzech spotkań. Oczywiście, Polacy przystąpili do tego meczu jako liderzy grupy, nie czuli presji wyniku i mogli zlekceważyć rywala. Wciąż jednak trudno nie zwrócić uwagi, że tak jak za styl gry, tak samo i za wymienione teraz kwestie winić można (i powinno się) zwłaszcza jedną osobę.

Od czego w końcu jest w drużynie trener, jeśli nie od motywowania jej na mecze ze słabszymi w teorii rywalami? Kto ma znaleźć zastępcę dla „niezastąpionego” obrońcy, jeśli nie selekcjoner? I jeśli gratulacje za wyniki zgarnia osoba kierująca całą grupą, to czy ta sama osoba nie powinna też przygotować się na krytykę za styl gry? W końcu wpadka ze Słowenią nie była zjawiskiem odrębnym – niemal identycznie źle Polacy grali z Austrią, Łotwą i Macedonią Północną, a wcześniej też z Czechami, Włochami, Irlandią i dwa razy Portugalią. Dziwnym wyjątkiem był tu mecz z Izraelem, który z dużą pomocą gości ułożył się idealnie pod naszą drużynę.

Przeciągająca się przebudowa

Piłkarscy eksperci od dłuższego czasu powtarzają, że awans z tej grupy na Euro 2020 jest tylko formalnością. Z taką grą jednak nie mamy czego szukać na turnieju, gdzie przeciwnicy będą lepsi o kilka klas. Jerzy Brzęczek miał budować silny zespół na najlepszych w Europie, a mamy grupę zawodników brzydko prześlizgujących się od meczu do meczu. 12 punktów po 5 spotkaniach tylko na papierze wygląda dobrze. Warto pamiętać, że z Austrią ratowała nas przewrotka Piątka, na którego szczęśliwie spadła piłka, a z Macedonią dziwaczny gol strzelony i niestrzelony jednocześnie przez trzech zawodników. Że w meczu ze Słowenią nie zaliczono prawidłowego trafienia Robertowi Lewandowskiemu? Cóż, czasem w piłce oprócz fury szczęścia ma się też odrobinę pecha.

Austria wraca do gry

W meczu z Austrią właściwie trudno spodziewać się czegoś wyjątkowego od Biało-czerwonych. Drużyna, która źle grała przez cały rok, nie będzie nagle wyglądać jak Francja czy Chorwacja. W odbudowaniu zaufania kibiców na pewno nie pomoże też przeciwnik, który zawsze miał równy skład, a teraz jeszcze zaczął łapać formę. Po dwóch porażkach na starcie eliminacji, Austriacy pokonali Słowenią 1:0, Macedonią Północną 4:1 i Łotwę aż 6:0. Warto podkreślić, że bramki w tych spotkaniach strzelało ośmiu różnych zawodników. Austria to jedyny rywal, który klasą choć trochę przypomina przeciwników z Euro. Może w końcu zobaczymy więc, w jakim miejscu obecnie znajduje się nasza reprezentacja.

Jeżeli ekipa kiedykolwiek ma zacząć dobrze grać, to najlepiej teraz. W końcu za niecały rok mistrzostwa Europy. Dzięki drużynie Adama Nawałki mieliśmy okazję poczuć, jak miło jest oglądać narodowy zespół dobrze grający na takim turnieju. Zespół tego samego trenera dostarczył też niestety smutniejszych wspomnień z mundialu w Rosji. Drużyna Brzęczka sprawia, że na grę Biało-czerwonych patrzy się co najmniej z niepokojem. Trudno sobie nawet wyobrazić, jak może to wyglądać na Euro 2020.

Polska – Austria. Gdzie oglądać

Mecz Polska – Austria w eliminacjach do Euro 2020 zostanie rozegrany w poniedziałek 9 września na PGE Narodowym w Warszawie. Kibice, który nie będą mieli możliwości obejrzeć go z trybun, mogą liczyć na transmisję. Spotkanie pokaże Telewizja Polska na antenach TVP 1 oraz TVP Sport. Mecz będzie można oglądać także na kanale Polsat Sport. Zmagania Biało-czerwonych z Austriakami można śledzić bezpłatnie także online na platformie sport.tvp.pl. Na relację na żywo z meczu Polska – Austria zapraszamy również do portalu Wprost.pl.

Czytaj także:
Polska przegrywa ze Słowenią! Kibice odpowiadają memami

Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 0