LM: Real wygwizdany. Awansował do ćwierćfinału, ale przegrał z Schalke

LM: Real wygwizdany. Awansował do ćwierćfinału, ale przegrał z Schalke

Kadr z meczu (FOT. ALFAQUI/NEWSPIX.PL) / Źródło: Newspix.pl
Real Madryt przegrał na własnym stadionie 3:4 z Schalke 04 Gelsenkirchen w meczu rewanżowym 1/8 finału Ligi Mistrzów. Gościom do awansu zabrakło zaledwie jednej bramki. Skórę obrońcom trofeum uratował Cristiano Ronaldo.
Pomimo ewidentnego kryzysu formy "Królewskich" większość oczekiwała łatwego meczu dla gospodarzy. Rzeczywistość była zupełnie inna - goście odważnie rzucili się do ataku i bardzo szybko wyszli na prowadzenie.

W 20. minucie wynik spotkania otworzył Fuchs, który z dość ostrego kąta uderzył prosto w Casillasa. Strzał był jednak tak mocny, że piłka odbiła się od rękawic Hiszpana i wpadła do siatki. Radość Niemców trwała pięć minut - po rzucie rożnym wyrównał Ronaldo.

Niemcy dalej napierali. W 39. minucie dwie doskonałe okazje zmarnował Huntelaar. Najpierw zatrzymał go Casillas, a po chwili trafił w poprzeczkę. Holender trafił jednak... minutę później. Najpierw uderzył Meyer, a do odbitej piłki przez Casillasa dopadł pierwszy właśnie Huntelaar. I tym razem jednak radość gości trwała pięć minut - do siatki znowu głową trafił Ronaldo. Tym razem po dośrodkowaniu Coentrao.

Po zmianie stron w 52. minucie gospodarze po raz pierwszy wyszli na prowadzenie po strzale Benzemy. Pięć minut później jednak znowu był remis po strzale Sane w samo okienko.

W 85. minucie goście ponownie wyszli na prowadzenie. Modrić tak zagrał, że piłka trafiła do Huntelaara. Ten wpadł w pole karne i uderzył pod poprzeczkę. Gracze Schalke, którzy pierwsze spotkanie przegrali 0:2, w tej chwili potrzebowali jednego gola do awansu.

TAK RELACJONOWALIŚMY

Niemcy oczywiście momentalnie ruszyli do przodu, ale gole już nie padły. Real uratował Casillas, który w trakcie całego meczu zanotował kilka ważnych interwencji, a w 89. minucie obronił świetny strzał Howedesa z woleja.

Real awansował więc do ćwierćfinału, ale przegrał po stracie aż czterech bramek w swojej świątyni. Publiczność grę drużyny Carlo Ancelottiego skwitowała gwizdami.

Wprost.pl

Czytaj także

 0