Premier Bułgarii skrytykował Tuska? Borisow wyjaśnia, co miał na myśli

Premier Bułgarii skrytykował Tuska? Borisow wyjaśnia, co miał na myśli

Bojko Borisow i Donald Tusk
Bojko Borisow i Donald Tusk / Źródło: Newspix.pl / WENN.com
„Nie komentowałem ani nie kwestionowałem bezstronności i neutralności przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska” – oświadczył na Twitterze premier Bułgarii Bojko Borisow.

Przypomnijmy, że media obiegła wypowiedź, którą cytował m.in. portal „Politico”. Premier Bułgarii, która przejmowała prezydencję w Radzie UE, miał zwrócić podczas konferencji prasowej uwagę Donaldowi Tuskowi, by nie ingerował w polską politykę. – Politycy należący do jednej rodziny centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej są przyjaciółmi, ale musimy zachować bezstronność i neutralność – stwierdził. Zdaniem Borisowa, „rządy prawa muszą być mierzone według jasno określonych kryteriów”.

Słowa premiera Bułgarii, wypowiedziane w jego rodzimym języku, zostały odebrane jako przytyk w stronę przewodniczącego RE, choć użył on liczby mnogiej. Media komentowały je w kontekście niedawnego wywiadu Donalda Tuska dla „Tygodnika Powszechnego”, w którym krytykował on ostro PiS i przewidywał scenariusz opuszczenia Unii Europejskiej przez Polskę.

Czytaj także:
Oficjalne przekazanie prezydencji w UE. Tusk wygłosił przemówienie po bułgarsku

Wypowiedź Bojko Borisowa odbiła się szerokim echem w europejskich mediach i była szeroko komentowana m.in. w Polsce. Teraz okazuje się jednak, że doszło do nieporozumienia – a przynajmniej tak wynika z wpisu na Twitterze zamieszczonego przez szefa rządu Bułgarii. „Nie komentowałem ani nie kwestionowałem bezstronności i neutralności przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Nigdy bym tego nie zrobił” – oświadczył w piątkowym wpisie polityk. „Mówiłem o potrzebie dla nas jako prezydencji RE, byśmy pozostali bezstronni i neutralni w obliczu wszczętej wobec Polski procedury z art. 7” – wyjaśnił premier Bułgarii.

Czytaj także

 7
  • Borisow jest fajny chłop, ważne że poruszył temat. W języku dyplomacji mówi się po kobiecemu, dając do zrozumienia, sygnalizując. Bezpośrednie powiedzenie, tak jak to robią Tusk, Timermans i Verhofstad jest równoznaczne z wypowiedzeniem wojny.
    •  
      Treść została usunięta
      • @Jan Kowalski
        To nie tak. Bułgaria ma podobny problem jak Polska i musi zreformować swój skorumpowany wymiar sprawiedliwości, ino nie mają takiej siły "przebicia" w Brukseli jak Polska - są uzależnieni od unijnych dotacji, więc po cichu wspierają nas, ale oficjalnie wolą być bezstronni.
        • Bułgarski kozodój nie skorzystał, niestety, z okazji żeby teraz milczeć.
          • Tusk jest w Polsce spalony. A Niemcom juz on niepotrzebny. Jego strategia wziela w leb. Zostal tylko Rawicz albo Wronki. I trzeba bedzie tam go zakwaterowac zeby wiecej nie mieszal. Tylko nie pamietam zeby ktorys polski polityk siedzial. Moze on otworzy liste.....

            Czytaj także