Poseł Kulasek: Wyszedłem na nadętego buca. Ta wypowiedz będzie się za mną ciągnęła

Poseł Kulasek: Wyszedłem na nadętego buca. Ta wypowiedz będzie się za mną ciągnęła

Marcin Kulasek
Marcin Kulasek / Źródło: Facebook / marcin.kulasek.9
Czy w Warszawie da się utrzymać za 9 tys. zł? To pytanie dzięki mało fortunnej wypowiedzi posła SLD zadają sobie teraz nie tylko warszawiacy. Marcin Kulasek we wpisie na Facebooku informuje, że przeczytał swój wywiad jeszcze raz i zdał sobie z czegoś sprawę.

„Niełatwo jest wracać do niemiłych rzeczy, ale przeczytałem wczoraj wieczorem jeszcze raz wywiad ze sobą i zdałem sobie sprawę, że wyszedłem na nadętego buca” – pisze na Facebooku Marcin Kulasek z SLD. „Zupełnie nie to miałem na myśli! Jest dokładnie odwrotnie, niż to wyszło z mojej wypowiedzi. Nie jestem oderwany od rzeczywistości i zdaję sobie sprawę jak i za ile się żyje w Polsce. 9 tysięcy miesięcznie to bardzo dużo” – zapewniał parlamentarzysta.

Polityk odnosił się do swoich narzekań w wywiadzie dla Interii, dotyczących kiepskiego wyposażenia sejmowego hotelu. Mówił m.in., że meble pamiętają późnego Gierka, jest ciasno i brakuje aneksów kuchennych. – To są wszystko koszty. Gdybym chciał sobie zrobić śniadanie, to mam to utrudnione. Nie mogę sobie ani podgrzać parówki, ani usmażyć jajecznicy, bo nie ma gdzie – stwierdził Kulasek. – Proponuję spróbować się utrzymać w Warszawie za 6,5 tys. zł na rękę, plus dieta 2,5 tys. zł – dodawał.

„Wiem, ile zarabia moja żona w urzędzie i wiem, ile czasu, energii, wiedzy i umiejętności poświęca każdego dnia, jak większość Polaków. Poselskie zarobki to trzy razy tyle. Dla nas naprawdę dużo. I nie, właśnie nie przywykłem do luksusów i nie czuje się komfortowo jadając na mieście, bo wolę sam sobie zrobić śniadanie czy ugotować obiad. Przecież wszyscy tak robimy” – zapewniał później Kulasek na Facebooku.

„Właśnie nie przywykłem do luksusów”

„Jadanie na mieście to jest luksus, zwłaszcza w Warszawie. I na to chciałem zwrócić uwagę: fajnie byłoby, gdybym mógł w hotelu poselskim ugotować sobie obiad czy śniadanie! Chciałem zwrócić uwagę na to, że koszty w Warszawie są wysokie, że ceny w sklepach odstają od realiów, a jedzenie na mieście to luksus, którego ja, mając na uwadze swoją rodzinę, chciałbym uniknąć” – tłumaczył Kulasek.

„W rozmowie, która dziś budzi tyle emocji, chciałem po prostu powiedzieć, że w Olsztynie uposażenie poselskie to znacznie więcej niż w Warszawie. A Polska, o której marzę, to kraj, w którym i w Olsztynie, i w Warszawie, i w Ełku, i w Płocku ludzie zarabiają godnie” – dodawał. „Zdaję sobie sprawę, że ta wypowiedz będzie się za mną ciągnęła, mam nadzieję, że swoją pracą pokażę, że uczciwie zarabiam na poselską pensję!” – zakończył swój wpis. Przekonał was?

Czytaj także:
Jak utrzymać się w Warszawie za 9 tys.? Internauci odpowiadają memami
Czytaj także:
Jak utrzymać się w Warszawie za 9 tys.? Kulasek: Sens wypowiedzianych przeze mnie słów był inny

Źródło: WPROST.pl / Facebook

Czytaj także

 6
  •  
    trafna samokrytyka towarzyszu
    • Komuchy zawsze się żalą na swój los będąc wyżartym wieprzkiem tak jak u Orwella .Oczywiście zawsze też gadają o swej "misji"-koryto tylko dla nas i jaka to "strata" dla społeczeństwa gdyby musieli robić to do czego są powołani czyli pasanie gąsek. Niestety gdy dorwią się do władzy zawsze w każdym miejscu na ziemi wprowadzają dla podległych im ludzi kanibalizm a służalcze im wiernopoddańcze media bełkotają o ich służbie
      •  
        poczekaj do konca kandecji to sie wyrobi jak niejaki jan maria nudysta
        • Na dodatek kiepski jesteś jako polityk, bo nie potrafisz teraz odkręcić swojej wpadki tylko coś bełkoczesz w kółko.
          •  
            no tak wychodzi
            kuchcinski milosnik awiacji
            karczewski wolontariusz 2019r
            maryjan wiadomo juz nie krysztalowy tylko pancerny
            zycie do pis uje ludziom za ich zaslugi ksywki