Napięte relacje na linii Polska-UE. TK oceni, czy prawo unijne jest sprzeczne z konstytucją

Napięte relacje na linii Polska-UE. TK oceni, czy prawo unijne jest sprzeczne z konstytucją

Siedziba TK, zdj. ilustracyjne
Siedziba TK, zdj. ilustracyjne / Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Kolejna odsłona napiętych relacji między Polską a Unią Europejską. Pod koniec kwietnia Trybunał Konstytucyjny zajmie się rozpatrzeniem sprawy, w której stwierdzi, czy prawo unijne jest sprzeczne z konstytucją. O szczegółach pisze „Gazeta Wyborcza”.

Jak czytamy, chodzi o wniosek sprzed roku autorstwa Małgorzaty Bednarek z Izby Dyscyplinarnej. Bednarek zapytała Trybunał Konstytucyjny o zasadność stosowania się do zabezpieczeń unijnego Trybunału Sprawiedliwości. 28 kwietnia TK zajmie się tą sprawą.

„Gazeta Wyborcza” pochyliła się nad szczegółami pytania zadanego TK i analizuje możliwe scenariusze. Przypomnijmy, że cała sprawa dotyczy sporu o zmiany w sądownictwie, jakich dokonało Prawo i Sprawiedliwość. Od lat trwa walka na arenie międzynarodowej, w której Komisja Europejska stwierdza, że wprowadzone zmiany, m.in. powołanie Izby Dyscyplinarnej w SN, łamią zasady państwa prawa. Polska z kolei argumentuje, że Unia nie powinna się do tego wtrącać, gdyż wymiar sprawiedliwości to kompetencja państw narodowych, a nie Unii.

Na czele składu Krystyna Pawłowicz

TSUE, o który pyta Bednarek ma z kolei możliwość nakładania środków tymczasowych na kraje, które nie stosują się do unijnych zasad. Jeśli TK stwierdzi, że taki ruch jest sprzeczny z polską konstytucją, strona Polska zdobędzie „wytrych” w postaci ogłoszonego wyroku i zyska dodatkowy argument w sporze z KE.

Odpowiedzi na pytanie udzieli skład złożony wyłącznie z osób powołanych do TK przez – odnotowuje gazeta. Jak podkreśla, są to m.in. były poseł tej partii Stanisław Piotrowicz, czy były radny PiS ze Szczecina Bartłomiej Sochański. Przewodniczącą składu została z kolei była posłanka PiS .

Czytaj też:
Spór o wyrok TSUE ws. Krajowej Rady Sądownictwa. Premier złożył wniosek do TK

Źródło: Gazeta Wyborcza
+
 3

Czytaj także