Rodzina wiceministra korzysta z lokalnego układu? Onet opisuje łańcuch powiązań

Rodzina wiceministra korzysta z lokalnego układu? Onet opisuje łańcuch powiązań

Wiceminister Szymon Giżyński
Wiceminister Szymon Giżyński / Źródło: Wikimedia Commons / Adrian Grycuk/CC BY-SA 3.0 pl
30-letni syn wiceministra rolnictwa Szymona Giżyńskiego szefuje częstochowskiej filii instytutu stworzonego przez PiS. Realizuje przy tym choćby takie zadania, jak zlecanie lokalnej gazecie cyklu publikacji. Problem w tym, że lokalną gazetą kieruje jego matka, a żona wiceministra Giżyńskiego. Szczegóły lokalnego układu opisuje Onet.

Wszystko ma swój początek w powołanym w 2019 roku przez Narodowym Instytucie Kultury i Dziedzictwa Wsi. We wrześniu ubiegłego roku powstał z kolei częstochowski oddział instytutu, którym kieruje 30-letni syn wiceministra rolnictwa Szymona Giżyńskiego – Łukasz Giżyński.

Onet podaje, że Łukasz Giżyński usiłował kilka lat temu uzyskać mandat radnego, jednak nie zdobył uznania wyborców. Dzięki rodzinnemu układowi zdobył jednak intratną posadę szefa częstochowskiej filii instytutu – czytamy w publikacji Onetu. Pomogło w tym nie tylko nazwisko, ale i dobre układy z Lewicą, która rządzi w Częstochowie – uważa Onet.

facebook

Współpraca z gazetą matki przez lokalną fundację

– Nikt nie ma wątpliwości, że częstochowski oddział Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi Giżyński utworzył pod syna. Wystarczy sprawdzić czym się tam zajmują, bo na pewno nie kultywowaniem wiejskiej tradycji i kultury – mówi portalowi anonimowy informator.

Onet wskazuje również, że pierwszym zrealizowanym przez młodego Giżyńskiego przedsięwzięciem jest projekt „Częstochowscy Męczennicy za Wiarę i Ojczyznę”, poświęcony pamięci księży katolickich zamordowanych w trakcie wojny. Artykuły na temat projektu pojawiły się z kolei w lokalnej prasie. Problem w tym, że redaktor naczelną tygodnika, w którym ukazały się publikacje jest matka Łukasza Giżyńskiego, a żona wiceministra rolnictwa.

– Nigdy nie podejmowaliśmy finansowej współpracy z Instytutem Kultury i Dziedzictwa Wsi, nie wystawialiśmy Instytutowi faktur i nie wzięliśmy od Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi ani złotówki – zapewnia z kolei Giżyńska w rozmowie z Onetem. Jak podkreśla Onet, pieniądze z Instytutu nie trafiły bowiem do gazety bezpośrednio, a przez fundację, która wystawiła fakturę.

Czytaj też:
Żona posła PiS na intratnych stanowiskach. „Dowiaduję się jako jeden z ostatnich”

Źródło: Onet.pl
+
 1

Czytaj także