Kulisy rozłamu w Zjednoczonej Prawicy. PiS do ostatniej chwili usiłowało zablokować powstanie nowego koła

Kulisy rozłamu w Zjednoczonej Prawicy. PiS do ostatniej chwili usiłowało zablokować powstanie nowego koła

Posłowie, którzy odeszli z klubu PiS
Posłowie, którzy odeszli z klubu PiS / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyzewski/Fotonews
Posłowie klubu PiS Zbigniew Girzyński, Małgorzata Janowska i Arkadiusz Czartoryski opuścili szeregi Zjednoczonej Prawicy, doprowadzając w ten sposób do utraty większości przez partię rządzącą. Jak wynika z ustaleń Wirtualnej Polski, PiS do ostatniej chwili walczyło, by posłowie nie odchodzili z klubu. Telefony się rozdzwaniały, ale nie odbieraliśmy – mówi portalowi Girzyński.

W piątek 25 czerwca na konferencji prasowej Zbigniew Girzyński, Małgorzata Janowska i Arkadiusz Czartoryski poinformowali, że odchodzą z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Decyzja parlamentarzystów oznacza, że klub będzie liczył 229 posłów na 460 zasiadających w polskim Sejmie. By przez Sejm mogły przechodzić projekty ustaw, potrzebne są głosy większości, czyli przynajmniej 231 posłów stanowiących ponad połowę składu Sejmu. Troje posłów, którzy właśnie poinformowali o swoim odejściu taką kruchą większość zapewniało, teraz jednak losy Zjednoczonej Prawicy są niepewne.

Podczas konferencji, posłowie tłumaczyli powody swojego odejścia, które można streścić niezadowoleniem z ostatnich decyzji rządu. Wśród wspomnianych decyzji wymieniano m.in. Polski Ład i przepisy uderzające w małych przedsiębiorców. – To dobry moment, żeby zawrócić z drogi, która nie ma nic wspólnego z prawem i sprawiedliwością. Jeśli PiS nie wróci z tej drogi, to nasze koło będzie się rozszerzało o innych posłów Zjednoczonej Prawicy – obwieścił podczas konferencji poseł Zbigniew Girzyński.

Kulisy rozłamu w Zjednoczonej Prawicy

Wirtualna Polska podaje, że ważni politycy obozu rządzącego do ostatniej chwili usiłowali zablokować decyzję trojga swoich posłów. „Telefony się rozdzwaniały” – czytamy. Jak mówi w rozmowie z portalem sam Girzyński, zlekceważył on jednak wszystkie połączenia i telefonów nie odbierał.

Tuż po ogłoszeniu decyzji przez posłów, w Zjednoczonej Prawicy nabrano wody w usta, widać było spore zaskoczenie tym, co właśnie się stało. Szef klubowej dyscypliny PiS Waldemar Andzel proszony przez komentarz na sejmowym korytarzu z trudem ukrywał zaskoczenie. Jak jednak mówił, spodziewa się, że posłowie, którzy opuścili obóz, nadal będą głosować tak, jak PiS.

twitter

Rzeczniczka PiS: To tylko pretekst

Głos w sprawie zabrała również rzeczniczka Anita Czerwińska, wskazując, że powody odejścia przedstawione przez posłów, były tylko pretekstem. Anita Czerwińska sugerowała, że decyzja Zbigniewa Girzyńskiego ma związek z niedawną akcją CBA w biurze agencji R4S byłego rzecznika PiS Adama Hofmana. – Nie jest tajemnicą, że panowie są w relacjach towarzyskich, zawodowych – stwierdziła. – Jeśli chodzi o posła Czartoryskiego, on tego dzisiaj nie mówił, ale tutaj też toczy się sprawa. My nie wiemy, jaki będzie finał tej sprawy, natomiast pan poseł formułował takie oczekiwania wobec szefostwa partii i klubu, żeby tę sprawę omawiać. Niestety politycy nie mogą ingerować w takie postępowania – zaznaczyła. Nie doprecyzowała jednak, jaką sprawę ma na myśli.

Światło na wypowiedź rzeczniczki rzuca materiał TVN24 z ubiegłego roku. Jak wówczas podawał serwis, do domu Arkadiusza Czartoryskiego weszło CBA, żądając wydania dokumentów dotyczących Elektrowni Ostrołęka. Chodziło o podejrzenia, że zamówienia zlecane są bez wymaganych przetargów, a po znajomości. „Gazeta Wyborcza” informowała z kolei, że we władzach elektrowni znajdowała się osoba z polecenia posła Czartoryskiego. Nie wiadomo jednak, czy to tę sprawę miała na myśli rzeczniczka, ani czy poseł zabiegał w partii o sugerowany przez Czerwińską „parasol ochronny”.

Czytaj też:
Szykują się podwyżki dla posłów? „GW”: Jarosław Kaczyński złożył obietnicę

Źródło: WPROST.pl / WP/GW/TVN24
 2

Czytaj także