Polska straci środki unijne? „Walczymy o pieniądze, które i tak Polsce zostaną przekazane”

Polska straci środki unijne? „Walczymy o pieniądze, które i tak Polsce zostaną przekazane”

Odcinek „Mówiąc Wprost” z udziałem Grzegorza Pudy
Odcinek „Mówiąc Wprost” z udziałem Grzegorza Pudy / Źródło: Wprost
Czy Unia Europejska zastosuje zasadę „pieniądze za praworządność” i Polska straci część zapowiadanych funduszy unijnych? – Walczymy o środki finansowe, które i tak Polsce zostaną przekazane w ramach Krajowego Planu Odbudowy – mówi w programie „Mówiąc Wprost” Grzegorz Puda, minister funduszy i polityki regionalnej.

Według nieoficjalnych informacji, w piątek 19 listopada Komisja Europejska ma wysłać do Polski i Węgier listy zawiadamiające o łamaniu praworządności. Polska i Węgry od dłuższego czasu upominane są przez unijne instytucje w tej sprawie. Nasz kraj nie stosuje się do uwag dotyczących krytykowanej reformy sądownictwa, podczas gdy na Węgrzech dochodzi do korupcyjnych praktyk, nadużywania funduszy unijnych oraz systemowe podważanie niezależnych instytucji.

Unia Europejska posiada kilka instrumentów, dzięki którym może wymuszać na opornych krajach członkowskich zmianę swojego podejścia. Jednym z nich jest mechanizm „pieniądze za praworządność”, który przewiduje odcięcie od unijnych funduszy, w przypadku stwierdzenia naruszenia zasad Wspólnoty. Czy tak się stanie? Sprawę komentował w programie „Mówiąc Wprost” Grzegorz Puda, minister funduszy i polityki regionalnej.

– Walczymy o środki finansowe, które i tak Polsce zostaną przekazane w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Tyle że chcemy, żeby one zostały przekazane w formie zaliczki. Pojawiły się informacje nieprawdziwe, że my te środki stracimy, że one przepadły. Nie w tym rzecz. Chcemy, żeby te środki trafiły do nas jak najszybciej, żeby Polacy mogli skorzystać z tych środków na poczet tego, co będzie dalej – mówi minister.

„To jest najtrudniejsza sytuacja w moim życiu”

Grzegorz Puda, minister funduszy i polityki regionalnej, został także zapytany o kwestię kryzysu przy granicy polsko-białoruskiej. – To jest najtrudniejsza sytuacja w moim życiu jeśli chodzi nastroje związane z obroną granicy. Próbuje się odpowiedzialność zrzucić na kogoś innego, a wiemy przecież, że reżim Łukaszenki atakuje polską granicę w sposób zorganizowany. Odbywa się to pod kontrolą, często dochodzi do prób forsowania polskiej granicy – mówił minister w programie #MówiącWprost.

Czy szef resortu, który kontaktuje się nieustannie z instytucjami Unii Europejskiej słyszał obawy lub czy sam obawia się, że takie działania prowokacyjne przerodzą się w wojnę? – Ciężko mi powiedzieć, co siedzi w głowach Łukaszenki i Putina. Liczę, że nasza działalność związana z obroną granicy polskiej i UE sprawi, że Białorusini zrozumieją, że są wykorzystywani przez reżim. To jest tak trudna sytuacja, że pomimo podziałów politycznych, które w Polsce się znajdują, w tej sprawie musimy być spójni, zgodni i podejmować działania, które zabezpieczą bezpieczeństwo – mówił minister Grzegorz Puda.

Źródło: Wprost
 15

Czytaj także