Rywalizacja o przywództwo na Węgrzech będzie zacięta. Wyniki najnowszego sondażu są na to dowodem

Rywalizacja o przywództwo na Węgrzech będzie zacięta. Wyniki najnowszego sondażu są na to dowodem

Viktor Orban
Viktor Orban Źródło: Newspix.pl / ABACA
W niedzielę 3 kwietnia Węgrzy wybiorą nowych przedstawicieli do parlamentu. Wyniki najnowszego sondażu pokazują, że walka o zwycięstwo między Viktorem Orbanem a opozycją będzie wyjątkowo zacięta.

Na niedzielę 3 kwietnia zaplanowano na Węgrzech wybory parlamentarne. O kolejną kadencję będzie się ubiegał i jego partia Fidesz. Ponadto, po raz pierwszy od 2010 roku opozycja utworzyła wspólny blok, w skład którego weszło 6 partii. Kandydatem na premiera został Peter Marki-Zay, burmistrz Hodmezovasarhely.

Węgry wybory. Najnowszy sondaż

Agencja Reutera przytoczyła najnowszy sondaż przeprowadzony przez Zavecz Research, z którego wynika, że różnica między partią rządzącą a opozycją jest niewielka. Według badania Fidesz mógłby obecnie liczyć na 41 proc. głosów, a sojusz ugrupowań opozycyjnych na 39 proc. Oznacza to, że w ciągu ostatnich tygodni oba bloki zwiększyły swoje poparcie o 3 proc. w porównaniu z poprzednim sondażem. Eksperci zwracają uwagę na fakt, iż różnica 2 proc. mieści się w granicach błędu statystycznego.

Wybory na Węgrzech. Jakie szanse ma Viktor Orban?

To kolejny przedwyborczy sondaż, który pokazuje, że Viktor Orban nie może mieć pewien kolejnej kadencji. Z badania przeprowadzonego 23 marca przez Republikon wynika, że największe szanse na zwycięstwo ma rządzący Fidesz. Na partię Viktora Orbana chce głosować 41 proc. respondentów.

Sytuacja nie jest jednak przesądzona, ponieważ pozycja może liczyć na 39 proc. głosów, a więc różnica wynosi zaledwie 2 pkt proc. Walka będzie się toczyć o głosy wyborców niezdecydowanych. 16 proc. ankietowanych nadal nie wie na kogo odda głos w wyborach parlamentarnych. Udział w głosowaniu zadeklarowało 67 proc. badanych.

Czytaj też:
Kolejne pęknięcie w Grupie Wyszehradzkiej. Mariusz Błaszczak nie pojawi się w Budapeszcie

Źródło: Reuters