Szwedzka minister nie chce zwrócić zagrabionego dokumentu. Twierdzi, że to „legalny łup”. Prawda wygląda inaczej

Szwedzka minister nie chce zwrócić zagrabionego dokumentu. Twierdzi, że to „legalny łup”. Prawda wygląda inaczej

Szefowa MSZ Szwecji Ann Linde
Szefowa MSZ Szwecji Ann Linde Źródło: Newspix.pl / ABACA
Szwedzki poseł Björn Söder zaproponował, by w podziękowaniu dla Polski, oddać zagrabiony przez Szwecję w czasie potopu egzemplarz XVI-wiecznego Statutu Łaskiego. Jednak szefowa MSZ Szwecji Ann Linde nie chce zwrócić dokumentu, twierdząc, że to „legalny łup”. Ale w tym przypadku prawda wygląda inaczej.

Szwedzki poseł Björn Söder, czołowy polityk prawicowej partii Szwedzcy Demokraci w połowie lipca napisał pismo do szefowej MSZ swojego kraju Ann Linde, z propozycją oddania Polsce Statutu Łaskiego, czyli wydrukowanego w 1506 roku spisu praw obowiązujących w Królestwie Polskim, sporządzonego przez kanclerza Jana Łaskiego. Oddanie statutu miałoby być podziękowaniem dla Polski, za szybkie ratyfikowanie akcesji tego kraju do NATO.

Statut Łaskiego został zagrabiony w czasie potopu. Szwedzki poseł chciał go oddać Polsce w podziękowaniu

Wydrukowany w 12 egzemplarzach na pergaminie dla króla i najważniejszych urzędników w państwie oraz w około 150 egzemplarzach na papierze, statut przyczynił się do ujednolicenia systemu prawnego i zwiększenia centralizacji państwowej, a także upowszechnienia znajomości prawa wśród szlachty.

O ile wiadomo, zachowały się tylko dwie kopie pergaminów. Jeden egzemplarz znajduje się w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie. Drugi egzemplarz znajduje się w Szwecji po tym, jak został zrabowany przez Szwedów w XVII wieku wraz z innymi bezcennymi skarbami polskiej kultury” – pisze Söder w swoim piśmie, zwracając uwagę, że to pierwszy ilustrowany druk w Polsce.

Poseł zwraca uwagę, że Szwecja ma bardzo restrykcyjne podejście do zwrotu zagrabionego przed laty mienia. Jednak „w związku z troską Polski o szwedzkie bezpieczeństwo i szybką ratyfikacją przez polski parlament członkostwa Szwecji w NATO” zapytał, „czy Minister rozważyłaby okazanie dobrej woli poprzez podjęcie inicjatywy zwrotu Polsce Statutu Łaskiego, zważywszy na wagę tego dokumentu Polsce i to, jak szybko Polska działała na rzecz bezpieczeństwa naszego kraju?”.

Szwedzka minister nie chce zwrócić Statutu Łaskiego Polsce, twierdząc, że to „legalny łup”

Jednak udzielona 26 lipca odpowiedź szwedzkiej minister jest stanowcza.

„Takie podejście jest charakterystyczne nie tylko dla Szwecji. Łupy wojenne z XVII wieku są legalnymi zdobyczami zgodnie z ówczesnym prawem międzynarodowym”" – stwierdza szefowa szwedzkiego MSZ.

Linde ponadto podkreśla, że może być trudne do ustalenia, jakiemu państwu lub osobie fizycznej obiekt miałby zostać przekazany. „Na tle tej praktyki zwrotu łupów wojennych nie zamierzam zatem inicjować zwrotu Statutu Łaskiego, który pozostaje w zarządzie Uniwersytetu w Uppsali” – zakończyła swoją odpowiedź.

Legalny łup? To nie do końca prawda

I o ile rzeczywiście rabunek w dawnych czasach był częścią rzeczywistości wojennej, to jeśli chodzi o zagrabione w Polsce dokumenty, nie jest do końca tak, jak twierdzi szwedzka minister. Sprawę stosunków polsko-szwedzkich po potopie regulował podpisany w 1660 roku pokój oliwski. I o ile rzeczywiście w traktacie nie ma mowy o zwrocie dóbr materialnych, to Szwedzi wprost zobowiązali się w nim do zwrotu zagrabionych ksiąg i dokumentów.

– Traktat oliwski w artykule VII i IX zobowiązywał stronę szwedzką do zwrotu zrabowanych książek i archiwów w ciągu 3 miesięcy. Szwedzi z tego zobowiązania się nie wywiązali. Zwrócili tylko niewielką część, a większość nadal wypełnia szwedzkie muzea, archiwa czy biblioteki – tłumaczył „Wprost” dr. Sebastian Adamkiewicz, gdy w zeszłym roku temat zwrotu zagrabionych dóbr wywołała sędzia Trybunału Konstytucyjnego Krystyna Pawłowicz.

A w czasie potopu Rzeczpospolita utraciła zasoby co najmniej 17 archiwów i 67 bibliotek. Do Szwecji trafiła Metryka Koronna, czyli księga wpisów akt, dokumentów i listów wychodzących z kancelarii monarchy, mszały i panoramy polskich miast, bezcenne księgi i tabele astronomiczne należące do Mikołaja Kopernika, które dziś znajdują się w bibliotece w Uppsali i właśnie Statut Łaskiego, czyli spis wszystkich praw obowiązujących w Królestwie Polskim spisany w 1506 roku.

Tuż po zawarciu pokoju oliwskiego, Janowi Kazimierzowi udało się doprowadzić do zwrotu Metryki Koronnej, korespondencji dyplomatycznej oraz pewnej liczby pomniejszych dokumentów i rękopisów, łącznie pięciu skrzyń akt. Na fali dobrych stosunków ze Szwecją, akcję kontynuował Jan III Sobieski. Udało mu się uzyskać 150 pozycji z biblioteki Zygmunta Augusta. Kolejny sukces w odzyskiwaniu akt odnieśli dopiero Czartoryscy w XIX wieku, przywożąc do Polski dokumenty z biskupiego archiwum warmińskiego – 13 tomów ksiąg i listów.

Jednak lwia część zagrabionych rękopisów i ksiąg pozostaje do dzisiaj w Szwecji. W tym właśnie egzemplarz Statutu Łaskiego.

Czytaj też:
Pawłowicz wzywała Szwecję do oddania skarbów z potopu. Mamy szanse je odzyskać? Pytamy autora książki polecanej przez sędzię TK

Opracował:
Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także