Posiedzenie komisji obrony zostało przerwane. W tle kłótnia o Patrioty

Posiedzenie komisji obrony zostało przerwane. W tle kłótnia o Patrioty

Posiedzenie sejmowej komisji obrony
Posiedzenie sejmowej komisji obrony Źródło: Sejm
Burzliwy przebieg miało posiedzenie sejmowej komisji obrony. Spór między posłami wywołał wniosek Czesława Mroczka z KO o informację ws. niemieckiej propozycji dotyczącej baterii Patriot.

Podczas obrad sejmowej Komisji Obrony Narodowej posłowie mieli zająć się informacją MON na temat udziału polskiego przemysłu zbrojeniowego w Pakiecie Wzmocnienia Sił Zbrojnych RP na lata 2023-2025.

Zanim jednak doszło do rozpatrzenia tej kwestii, Czesław Mroczek zgłosił wniosek formalny o rozszerzenie porządku obrad o „przyjęcie dezyderatu do Rady Ministrów i Najwyższej Izby Kontroli w sprawie nieodpowiedzialnej decyzji ministra obrony narodowej o odmowie przyjęcia wsparcia sojuszniczego w zakresie wzmocnienia systemu obrony powietrznej w sytuacji bezpośredniego zagrożenia naszego terytorium atakiem rakietowym”.

– Niemcy chcą skierować do Polski dwie baterie systemu Patriot. Minister Mariusz Błaszczak odmówił przyjęcia tego wzmocnienia. To decyzja niezwykle bulwersująca, naraża na szwank zdrowie i życie Polaków – tłumaczył wiceszef komisji.

Kłótnia w Sejmie. Poszło o Patrioty

Przewodniczący komisji Michał Jach z PiS nie chciał przeprowadzić głosowania nad wnioskiem opozycji i ogłosił godzinną przerwę. Ta decyzja wywołała ogromne oburzenie posłów opozycji. – Co pan robi? Pan zrywa posiedzenie, najpierw trzeba przegłosować wnioski formalne – krzyczeli parlamentarzyści. – Histeryczny lęk przed tematem baterii Patriot nie przystoi na tej komisji – mówił Andrzej Rozenek a Cezary Tomczyk pytał szefa komisji, czy „chce się zmierzyć z wnioskiem o swoje odwołanie”.

Po niecałej godzinie posłowie opozycji nadal próbowali przeforsować wznowienie obrad. – Na kogo czekamy? Na posłów PiS? – dopytywali. Ostatecznie Michał Jach poinformował, że przerwa w posiedzeniu komisji została przedłużona do czwartku 1 grudnia do godziny 13.

Zamieszanie wokół Patriotów

Dość niespodziewanie propozycja niemieckich władz wywołała nad Wisłą ogromne zamieszanie. Początkowo szef MON poinformował, że z satysfakcją przyjął ofertę z Niemiec. Dwa dni później Mariusz Błaszczak nieoczekiwanie zaproponował, by oferowane Polsce przez Niemcy zestawy Patriot trafiły jednak do Ukrainy. Polskie media pisały nieoficjalnie, że to pomysł Jarosława Kaczyńskiego, który nie konsultował go z prezydentem Andrzejem Dudą. Ambasador Niemiec w Polsce ocenił, że to decyzja trudna do zrozumienia.

24 listopada pomysł polskich władz skomentowała niemiecka minister obrony, dając do zrozumienia, że Berlin nie zamierza wysyłać ot tak Patriotów poza NATO. Andrzej Duda tłumaczył, że z wielu punktów widzenia byłoby dobrze gdyby baterie Patriot stały w pewnej odległości od polskiej granicy, bo wówczas chroniłyby terytorium Polski, naszych obywateli i część Ukrainy, ale jeśli Niemcy nie zgodzą się na wyjazd baterii na Ukrainę, to trzeba tę ochronę przyjąć u nas.

28 listopada Mateusz Morawiecki zadeklarował, że Polska rozważy wariant przyjęcia niemieckich zestawów Patriot, jeśli Niemcy nie przekażą ich Ukrainie.

Czytaj też:
Poseł rozstaje się z Polską 2050. Znamy przyczynę tej decyzji
Czytaj też:
Senat odrzucił Lex Czarnek 2.0. Co dalej z nowelizacją prawa oświatowego?

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także