Według Prigożyna wagnerowcy dowiedzieli się, że ukraińskie wojsko zaprosiło Amerykanów do odwiedzenia Bachmutu. „Podjęto decyzję o wstrzymaniu ostrzału artyleryjskiego, aby amerykańscy dziennikarze mogli bezpiecznie sfilmować Bachmut i wrócić do domu” – oświadczył na nagraniu lider grupy Wagnera, cytowany przez agencję Interfax.
Wagnerowcy czasowo zawiesili ostrzał w Bachmucie?
W tym samym komunikacie Prigożyn ostrzegł stronę ukraińską, aby nie próbowała ściągać dodatkowych sił pod przykrywką wizyty dziennikarzy. Agencja Reutersa zaznacza, że nie była w stanie zweryfikować od razu, czy rzeczywiście wagnerowcy zawiesili ostrzał.
Grupa Wagnera walczy po stronie rosyjskiej o Bachmut od zeszłego lata w najdłuższej i najkrwawszej bitwie wojny w Ukrainie, ale siły ukraińskie jak dotąd udaremniają próby przejęcia pełnej kontroli nad miastem.
Prigożyn skarży się na rosyjskie ministerstwo obrony
W środę Prigożyn skrytykował rosyjskie ministerstwo obrony za to, że nie dostarcza najemnikom potrzebnej im broni i amunicji. – Jest krwawa bitwa. Nie dostajemy żadnych pocisków i robimy, co możemy z minimalną ilością, jaką w tej chwili mamy. Ale po raz kolejny ci dranie, którzy podejmują decyzje, muszą odpowiedzieć przed matkami zabitych, bo zamiast jednej, ginie kilka osób naraz – mówił lider wagnerowców.
Wysnuł też wniosek, że ukraińska ofensywa jest „nieunikniona”. Jego zdaniem może ona rozpocząć się po 2 maja, gdy poprawie ulegną warunki pogodowe – przestanie padać deszcz i ziemia wyschnie, co umożliwi użycie czołgów. – Czy zrobią to 9 maja, by „zepsuć” święto? Może tak, może nie. To rosyjskim zwyczajem jest robienie wszystkiego w święta: 8 marca i 9 maja – mówił na nagraniu (9 maja obchodzony jest w Rosji Dzień Zwycięstwa).
Rośnie konkurencja między prywatnymi firmami na froncie
Tymczasem amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW) zwrócił uwagę w najnowszej analizie, że w Bachmucie prawdopodobnie rośnie konkurencja wśród prywatnych firm wojskowych, walczących po stronie Rosji. Świadczyć ma o tym na przykład nagranie wideo, które wysłali Władimirowi Putinowi najemnicy tzw. Potoka, jednej z trzech ochotniczych jednostek założonych przez państwowy koncert energetyczny Gazprom.
Skarżą się oni na to, że obiecano im podpisanie umów bezpośrednio z rosyjskim ministerstwem obrony, ale te jednak zostały zawarte z prywatną firmą.
Czytaj też:
Zaskakujący komunikat Kremla. Rosja chwali ruch ZełenskiegoCzytaj też:
Gen. Skrzypczak dla „Wprost”: Ekspertyzy medialne wybitnych dowódców wojskowych NATO łączy jedna cecha
