PiS domaga się pilnego posiedzenia Sejmu. „Polacy muszą poznać prawdę”

PiS domaga się pilnego posiedzenia Sejmu. „Polacy muszą poznać prawdę”

Politycy PiS w Sejmie
Politycy PiS w Sejmie Źródło:Newspix.pl / Damian Burzykowski
Do marszałka Sejmu trafił wniosek klubu PiS o zwołanie pilnego posiedzenia. Opozycja domaga się dyskusji o pakcie migracyjnym i wyjaśnień od Donalda Tuska. „Polacy muszą poznać prawdę na temat zagrożeń” – stwierdził Mariusz Błaszczak.

Wniosek w imieniu klubu PiS złożył jego przewodniczący Mariusz Błaszczak. Polityk opublikował skan pisma w mediach społecznościowych. Jak czytamy, opozycja domaga się, aby premier Donald Tusk przedstawił "kompleksową informację na temat założeń realizacji paktu migracyjnego" oraz okoliczności, w jakich rząd "zgodził się na pakt migracyjny". "Polki i Polacy mają prawo do rzetelnej informacji w kluczowej sprawie dla harmonii, rozwoju i bezpieczeństwa UE oraz państw członkowskich" – czytamy dalej we wniosku.

W swoim wpisie Błaszczak podkreślił, że klub PiS domaga się, aby "Donald Tusk wyjaśnił kto w Unii Europejskiej wymuszał m. in. na Polsce przyjmowanie nielegalnych migrantów i czy główne obciążenia wynikające z paktu będą rzeczywiście spoczywały na krajach Wschodniej Europy".

UE zdecydowała o przyszłości paktu migracyjnego

We wtorek, 14 maja, Unia Europejska przyjęła dziesięć dokumentów, które tworzą tzw. pakt migracyjny. Chodzi m.in. o rozporządzenie dotyczące tzw. mechanizmu dobrowolnej solidarności. Zakłada on, że solidarność będzie obowiązkowa, ale relokacja dobrowolna. W praktyce oznacza to, że państwa, które migrantów przyjmować nie chcą, będą mogły prosić o zwolnienie z relokacji powołując się np. na swoje zmagania z presją migracyjną. Polska obecnie spełniałaby ten warunek.

twitter

– Nasze zdanie w tej sprawie jest jednoznaczne. Jesteśmy konsekwentnie przeciwko wynegocjowanym przez rząd PiS elementom paktu migracyjnego. W naszej ocenie nie uwzględnia on specyfiki państw graniczących, chociażby z Białorusią, państw, które mierzą się z rosnącą presją tak zwanej wojny hybrydowej – wyjaśnił wówczas minister finansów Andrzej Domański. Polityk KO podkreślił, że „zapisy aktu migracyjnego nie uwzględniają w odpowiedni sposób relacji między odpowiedzialnością i solidarnością”.

Pakt migracyjny został przyjęty pomimo sprzeciwu Polski i Węgier. Tylko te dwa państwa głosowały przeciwko każdemu z 10 rozporządzeń wchodzących w skład paktu. Czechy i Słowacja zdecydowały się powstrzymać od głosu w większości dokumentów, zaś Austria opowiedziała się przeciwko rozporządzeniu ws. kryzysu, dzięki któremu UE ma być lepiej przygotowana do rozpatrywania wniosków o azyl w wyjątkowych okolicznościach.

Czytaj też:
Hołownia marszałkiem do końca kadencji? Jest jeden możliwy powód
Czytaj też:
Sienkiewicz uspokaja ws. paktu migracyjnego: Z rządem PiS nikt się nie liczył. To się zmieniło