Prezydent podjął kontrowersyjną decyzję. „Nie miał tu nic do powiedzenia. Za wszystkim stoi Bogucki”

Prezydent podjął kontrowersyjną decyzję. „Nie miał tu nic do powiedzenia. Za wszystkim stoi Bogucki”

Zbigniew Bogucki i Karol Nawrocki
Zbigniew Bogucki i Karol Nawrocki Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Przemysław Czarnek, namaszczony przez prezesa PiS kandydat na premiera chwali weto prezydenta ws. rozwodów pozasądowych. I uderza w koalicję rządzącą: Ci ludzie, zamiast promować rodzinę, promują rozwody, rozwalanie małżeństw. To jest skandal. To jest tak naprawdę zdrada stanu - grzmiał w Sejmie. Z kolei posłowie KO krytykują weto. – Prezydent nie miał żadnego mocnego argumentu, kierował się swoim „widzimisię” – mówi w rozmowie z Wprost posłanka Monika Rosa. Jak dodaje Marek Sawicki z PSL, za decyzją Karola Nawrockiego stoi Zbigniew Bogucki. –  Jednak na tej strategii „przewiezie” zarówno siebie, jak i prezydenta – uważa polityk PSL.

– Ludzie biorą śluby i ludzie się rozwodzą. Tak po prostu jest. Albo przyjmujemy to do wiadomości, albo uznajemy, że rozwodów w Polsce w ogóle nie będzie, bo instytucja małżeństwa jest „święta”. Dorośli ludzie są odpowiedzialni za swoje czyny, a państwo polskie ma im ułatwiać życie – uważa Monika Rosa.

Jak zauważa, jeśli ktoś podejmie decyzję o rozstaniu, to do tego rozwodu i tak dojdzie. – Pytanie brzmi: czy dojdzie do niego w sposób cywilizowany, krótki i przed urzędnikiem Urzędu Stanu Cywilnego, czy dana osoba będzie musiała czekać wiele miesięcy na sprawę w sądzie? Efekt końcowy będzie identyczny – podkreśla parlamentarzystka.

Nawrocki: Małżeństwo to nie banał czy chwilowa zachcianka

Pogląd prezydenta jest jednoznaczny. – Są sprawy, których nie wolno sprowadzać do administracyjnej formalności – mówił w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.

– Dziś, gdy Polska mierzy się z dramatycznym kryzysem demograficznym, państwo powinno wspierać trwałość rodzin i decyzje o posiadaniu dzieci, a nie tworzyć przepisy, które zniechęcają do rodzicielstwa – wyjaśniał.

Tłumaczył też, że małżeństwo”w stylu Las Vegas” – szybko zawarte i proste do zakończenia – „to może być ciekawa scena filmowa, ale w poważnym państwie, prawo i ustawy to nie pisanie scenariusza filmowego”. – Małżeństwo to nie banał czy chwilowa zachcianka – wyliczał.

Posłanka KO uważa, że to zaskakująca argumentacja.

– Warto uświadomić panu prezydentowi, że ok. 30 proc. dzieci w Polsce rodzi się w związkach nieformalnych. Posiadanie potomstwa nie jest nierozerwalnie związane z instytucją małżeństwa i nie trzeba brać ślubu, by mieć dzieci. Ludzie się rozwodzą, wiążą z nowymi partnerami i zakładają kolejne rodziny – mówi.

Rosa: Spójrzmy na Kurskiego. Mniej hipokryzji, więcej zdrowego rozsądku

I przypomina, że do wielu głośnych rozwodów doszło za sprawą polityków z obozu Prawa i Sprawiedliwości. – Spójrzmy na pana Kurskiego: dwójka dzieci, ślub unieważniony i kolejny wzięty w świetle jupiterów. Naprawdę, przydałoby się w tej debacie mniej hipokryzji, a więcej zdrowego rozsądku. Skoro ludzie podejmują takie decyzje, państwo powinno im ułatwiać funkcjonowanie, a nie rzucać kłody pod nogi. W argumentacji prezydenta nie widzę żadnych konkretów, poza jego własnym „widzimisię” – wyjaśnia posłanka.

Źródło: Wprost