Gdy w połowie kwietnia Mateusz Morawiecki powołał stowarzyszenie „Rozwój Plus”, na liście członków znalazło się blisko 40 polityków. W kuluarach mówiło się jednak, że w niedługim czasie liczba sympatyków ma się podwoić. Choć prezes był początkowo sceptyczny wobec inicjatywy, a nawet zagroził, że dla osób działających w tej inicjatywie nie będzie miejsc na listach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości, szybko zmienił strategię, by nie pogłębiać chaosu w partii. I uznał, że stowarzyszenia partii nie szkodzą, ale wręcz stanowią zaplecze eksperckie, które mają pomóc partii w wygraniu przyszłorocznych wyborów parlamentarnych.
Krótko potem Jacek Sasin wszedł do gry ze swoim stowarzyszeniem „Po Pierwsze Polska”, które skupia już ponad 100 członków i sympatyków. Co na to prezes? – Jak jedno stowarzyszenie zostało założone, to zaczęły się te stowarzyszenia mnożyć. Będziemy musieli tę sprawę jakoś rozwiązać – stwierdził podczas konferencji prasowej. Podkreślił też, że sam nie zamierza się zapisywać do żadnego z nich, bo jest szefem partii.
Pięść Jarosława Kaczyńskiego do walenia w przeszkody
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
