Głosowanie za granicą budzi emocje. Będą dodatkowe obwody, co z czasem?

Głosowanie za granicą budzi emocje. Będą dodatkowe obwody, co z czasem?

Kandydat na senatora KO Adam Bodnar z wnioskiem do PKW
Kandydat na senatora KO Adam Bodnar z wnioskiem do PKW Źródło:X / Adam Bodnar
Kandydaci KO złożyli do PKW wnioski o wydłużenie czasu na przekazywanie wyników głosowania przez komisje zagraniczne oraz utworzenie większej liczby obwodów.

Kandydaci Koalicji Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych Adam Bodnar i Aleksander Pociej złożyli do Państwowej Komisji Wyborczej wnioski dotyczące głosowania za granicą. Politycy domagali się wydłużenia terminu przekazania wyników głosowania w referendum oraz dopuszczenia obserwatorów społecznych do niego w obwodach za granicą.

Skąd to rozróżnienie? „O ile Kodeks wyborczy wprost mówi o limicie 24 godzin (inaczej głosowanie uznaje się w danym miejscu za niebyłe i głosy przepadają), tak w przypadku referendum sprawa nie jest jednoznaczna, bo nie mówi o tym stosowna ustawa” – odnotowało twitterowe konto Senat – pole bitwy.

Zmobilizowana Polonia. Duża liczba głosujących

W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o dużej liczbie Polaków zainteresowanych głosowaniem za granicą. Wówczas pod względem liczby głosujących wyróżniały się m.in. lokale w hiszpańskim mieście Alicante, w Mediolanie i co najmniej kilka komisji w Niemczech.

„Uwaga! W tej komisji zapisana jest bardzo duża liczba głosujących, możesz spodziewać się kolejki do oddania głosu. Rekomendujemy wybranie innej komisji” – taki komunikat widniał na rządowej stronie eWybory m.in. przy komisji w Alicante. Mieszkanka tego miasta mówiła nam, że w ciągu dwóch-trzech lat przybyło w nim Polaków.

Problem zbyt małej, zdaniem wielu głosujących, liczby lokali za granicą poruszała m.in. dziennikarka Karolina Korwin-Piotrowska, która zamieściła na swoim profilu na Instagramie screeny z wypowiedziami rozczarowanych przedstawicieli Polonii m.in. z Finlandii, Meksyku oraz USA. Polacy skarżyli się na duże odległości do pokonania w celu oddania głosu, a nawet konieczność lotu z przesiadką do innego miasta. W nadchodzących wyborach parlamentarnych, zorganizowanymi równolegle z referendum, głosować korespondencyjnie można tylko w Polsce.

5 października zapytaliśmy MSZ o to, czy w ostatnim czasie otrzymywało sygnały o zbyt małej liczby lokali we wspomnianych państwach oraz o to, czy istnieje minimalna liczba chętnych do pracy w komisji albo mieszkańców na danym obszarze, by taki obwód za granicą utworzyć.

Nowe lokale wyborcze za granicą. 7 dodatkowych komisji

Tego samego dnia w Dzienniku Ustaw zostało opublikowane rozporządzenie ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua „w sprawie utworzenia obwodów głosowania w wyborach do Sejmu i do Senatu w 2023 roku dla obywateli polskich przebywających za granicą”. Polonia będzie mogła głosować w siedmiu dodatkowych obwodach, m.in. w nowych komisjach w Alicante czy Mediolanie.

W poniedziałek podczas konferencji wiceszef MSZ Paweł Jabłoński powiedział, że analizy dotyczące liczby obwodów trwają i jeśli będzie potrzeba utworzenia kolejnych obwodów poza Polską, takie decyzje zapadną. Faktem jest, że w  liczba utworzonych obwodów za granicą będzie rekordowa – powstanie 417 komisji. Jednocześnie im bliżej 15 października, tym większy niepokój Polonii budzi to, czy komisje zdążą zliczyć wszystkie głosy.

Dodatkowe obwody głosowania uwzględnione w rozporządzeniu ministra spraw zagranicznych z 5.10.2023 r.

24 godziny na zliczenie głosów. Czy mogą przepaść?

Już w kwietniu Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek zwrócił uwagę na problem ograniczenia czasowego liczenia głosów w komisjach wyborczych za granicą.

„Zgodnie z obowiązującym art. 230 § 2 Kodeksu wyborczego, jeżeli właściwa okręgowa komisja wyborcza nie uzyska wyników głosowania w obwodach głosowania za granicą albo na polskich statkach morskich w ciągu 24 godzin od zakończenia głosowania, głosowanie w tych obwodach uważa się za niebyłe” – pisał. W praktyce oznacza to, że komisje mają dobę na zliczenie głosów.

W odpowiedzi przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak wystąpił do Ministra Spraw Zagranicznych z wnioskiem o utworzenie większej niż w poprzednich latach liczby obwodów głosowania za granicą. Zwrócił przy tym uwagę, że zasugerowane przez RPO usunięcie przepisu o ograniczeniu czasowym na przedstawienie wyników w szczególnych sytuacjach mogłoby skutkować niemożnością ustalenia wyników wyborów.

„Może to nastąpić jeżeli w państwie, w którym odbyło się głosowanie Polaków przebywających za granicą, np. wskutek działań wojennych, działań terrorystycznych, zamachu stanu, wystąpienia epidemii albo kataklizmu (np. trzęsienie ziemi, powódź, tsunami), nie będzie można ustalić wyników głosowania i sporządzić protokołu lub przekazać wyników głosowania okręgowej komisji wyborczej. A konsekwencją takiej sytuacji, jeżeli nie będzie ograniczenia czasowego na dostarczenie wyników głosowania do okręgowej komisji wyborczej, stanie się brak możliwości ustalenia wyników danych wyborów dla całego kraju” – argumentował.

Jeszcze tylko do wtorku 10 października Polacy przebywający za granicą na stałe lub tymczasowo mogą zarejestrować się, by wziąć udział w wyborach parlamentarnych i referendum. Najprościej zrobić to za pośrednictwem portalu ewybory.msz.gov.pl.

twitterCzytaj też:
Karty do głosowania nie będą zszyte. Szefowa KBW dementuje plotki
Czytaj też:
Wybory 2023. Jak sprawdzić, gdzie mogę głosować?