Popkulturowe teorie spiskowe. Seks Disneya, mroczne spiski i dwóch Luke’ów Skywalkerów

Popkulturowe teorie spiskowe. Seks Disneya, mroczne spiski i dwóch Luke’ów Skywalkerów

Spiskowe teorie o „prawdziwym” znaczeniu popkulturowych hitów powstawały zawsze. Ale to Internet przyniósł ich prawdziwy renesans. Przedstawiamy niektóre fanowskie teorie spiskowe.

8. Spory o autorstwo
Fani do dziś debatują, kto nakręcił horror „Duch” (oryg. „Poltergeist”). Kandydatów jest dwóch, oficjalny reżyser Tobe Hooper i wymieniany w napisach w roli scenarzysty i producenta Steven Spielberg. W sprawie wypowiedzieli się już wszyscy, od aktorów i członków ekipy po samych zainteresowanych, ale Warrenowi Bucklandowi to nie wystarczyło. Poświęcił obszerny fragment książki Reżyseria Steven Spielberg, by dowieść własnej tezy. Powraca też spór, czy George P. Cosmatos rzeczywiście nakręcił pamiętny western „Tombstone” czy był wyłącznie podstawionym filmowcem, a całość reżyserował grający główną rolę Kurt Russell.

7. Klątwy
Często spiskowe teorie obracają się wokół tragicznych zgonów artystów. „Klątwa” miała spaść na twórców „Ducha” i pozbawić życia czwórkę aktorów (nawet jeśli dwójka zmarła po długich chorobach). Inna była związana z komedią „Trzej mężczyźni i dziecko”. Dociekliwi fani ery VHS dostrzegli w jednej ze scen na stopklatce zarys niewielkiej postaci, uznając, że to duch małego chłopca, który popełnił samobójstwo lata wcześniej w tym samym mieszkaniu. Na nic zdały się wyjaśnienia, że scenę kręcono we wnętrzach wybudowanych w studiu, a rzeczona „postać” jest pozostawioną przypadkiem w kadrze kartonową sylwetką aktora Teda Dansona. Wytłumaczalna zaś jest „klątwa”, jaka spadła na ekipę „Zdobywcy” z Johnem Waynem – zdjęcia do filmu kręcono na pustyni w Nevadzie, podobno zbyt blisko miejsca testowych wybuchów jądrowych. W ciągu kolejnych trzech dekad niemal setka osób z ekipy zachorowała na różne formy raka.

6. Inspiracje
Dziś mówi się otwarcie, że „RoboCop Paula Verhoevena świadomie czerpał z symboliki chrystusowej, jednakże pod koniec lat 80. zeszłego wieku takie epifanie napotykały na mur szyderstw. Aż w końcu sam reżyser przyznał, że superglina był faktycznie metaforą Jezusa. Podobnie z J.K. Rowling, która potwierdziła sugestie fanów, że postać Voldemorta z uniwersum Harry’ego Pottera była inspirowana m.in. Adolfem Hitlerem.

5. Oparte na faktach
Fani kochają wierzyć, że fikcja przeplata się z rzeczywistością. Podobno w „Dziecku Rosemary” w kostiumie gwałcącego główną bohaterkę diabła skrywa się Anton LaVey, założyciel Kościoła Szatana. Z kolei grający w „Nosferatu – symfonii grozy” aktor Max Schreck ponoć był prawdziwym wampirem. Kilkadziesiąt lat później filmowcy na podstawie tej teorii nakręcili „Cień wampira” z Willemem Dafoe. Bracia Coen zaś sami puścili oko do fanów, umieszczając na początku fikcyjnego „Fargo” informację, że scenariusz powstał na podstawie prawdziwych zdarzeń.

4. Mroczne kulisy kina dziecięcego
Zdarzają się mrożące krew w żyłach interpretacje popkultury, także propozycji adresowanych do dzieci. Niektórzy w „Willy Wonce i fabryce czekolady” widzą opowieść o kanibalach, którzy zamieniają niegrzeczne dzieci w słodycze, aby je pożreć. W „Toy Story” zaś dopatrują się alegorii Holocaustu, a w dojrzewającym do życia bez ukochanych zabawek Andym metafory aliantów skazujących Żydów na zagładę. „Emotki. Film” miały powstać na zamówienie Apple, by promować wśród dzieci nową technologię rozpoznawania twarzy. Brad Bird zaś, w pastiszu kina superbohaterskiego „Iniemamocni” oswaja podobno młodzież z koncepcją racjonalnego egoizmu Ayn Rand.

3. Seksualny Disney
Studio Disneya permanentnie jest oskarżane o przemycanie w swych bajkach podprogowych treści seksualnych. W jednej ze scen „Króla Lwa” w pyle wznieconym przez Simbę na ułamek sekundy pojawia się, ich zdaniem, słowo SEX? Animatorzy twierdzą jednak, że chodziło o żartobliwe przemycenie SFX (efekty specjalne). Z kolei w „Małej syrence” w scenie ślubu Eryka z Urszulą podobno ksiądz ma erekcję. W rzeczywistości ujęcie dowodziło jedynie braku wyobraźni animatorów, którzy źle dobrali perspektywę i zostało ono usunięte z reedycji filmu.

2. Jamesowie Bondowie i Luke’owie Skywalkerowie
Uniwersum stworzone przez Iana Fleminga, pełne nierozwikłanych tajemnic i spisków agencji wywiadowczych, aż prosi się o dopowiedzeniu kilku teorii, które twórcom by się nie śniły. Fani uważają choćby, że James Bond nie istnieje. To tylko kryptonim - szpiegowska tożsamość przejmowana po śmierci jednego agenta przez kolejnego, któremu wszczepia się wspomnienia poprzedników. Dowód? Jamesa Bonda gra co rusz inny aktor, ale w świecie przedstawionym nikt tego nie zauważa, a 007 pozostaje wiecznie w sile wieku. Saga „Gwiezdnych wojen” też doczekała się setek, jeśli nie tysięcy, nieoficjalnych egzegez. Jedna z popularniejszych: po kosmosie błąka się co najmniej dwóch Luke’ów Skywalkerów. Widzowie dopatrzyli się bowiem, że w różnych scenach rycerz Jedi sprawia wrażenie jakby był odmiennego wzrostu.

1. Lądowanie na księżycu
Prawdopobnie najsłynniejsza teoria spiskowa w dziejach kina dotyczy Stanleya Kubricka, który po realizacji przełomowej „2001: Odysei kosmicznej” miał zostać zatrudniony przez NASA do nakręcenia udawanego lądowania Armstronga, Aldrina i Collinsa na Księżycu. Głoszą ją choćby twórcy dokumentu „Pokój 237”, którzy wynajdują w kubrickowskim „Lśnieniu” dziesiątki dowodów na księżycową blagę. Ich zdaniem, reżyser miał dość utrzymywania swojego udziału w przedsięwzięciu w tajemnicy, lecz nie mógł pozwolić sobie na oficjalne przyznanie się do autorstwa słynnego nagrania. Abstrahując od prawdy, rozbudowana teoria naprawdę jest logiczna i spójna.


Autorem tekstu jest Dariusz Kuźma.

Czytaj także:
Aktorzy z „Sex Education” Netflixa na Instagramie. Podobni do bohaterów, w których się wcielają?
Czytaj także:
24-letnia wnuczka Audrey Hepburn. Czy Emma Ferrer jest podobna do swojej babci?

Czytaj także

 0