Śmigielski wydał oświadczenie ws. oskarżeń Rosati. „Nie uderzyłem Weroniki”

Śmigielski wydał oświadczenie ws. oskarżeń Rosati. „Nie uderzyłem Weroniki”

Weronika Rosati, Robert Śmigielski
Weronika Rosati, Robert Śmigielski / Źródło: Newspix.pl / ALEKSANDER MAJDANSKI, TEDI
Weronika Rosati w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” stwierdziła, że jej były partner i ojciec jej córki Elizabeth Robert Śmigielski, dopuszczał się wobec niej przemocy. We wtorek 12 marca lekarz oświadczenie w sprawie, które opublikowała Wirtualna Polska.

Robert Śmigielski na wstępie oświadczenia informuje, że Weronika Rosati „skutecznie uniemożliwia mu utrzymywanie kontaktów z córką”, a jej „żądania finansowe eskalują z każdym dniem”. Jak tłumaczy, to „zmusiło go do wkroczenia na drogę sądową”. Dalej lekarz zaznacza, że nie stosował wobec aktorki „przemocy fizycznej, psychicznej ani ekonomicznej”.

„Nie jest prawdą, że nie interesuję się Elą oraz nie angażuję w zapewnienie jej odpowiednich warunków życiowych. Od jej narodzin regularnie przekazuję Weronice do dyspozycji środki finansowe” – pisze Śmigielski. „Chcę z całą mocą zaprzeczyć doniesieniom mojej byłej partnerki dotyczącym stosowania przemocy fizycznej. Nie uderzyłem Weroniki, ani kiedy była w ciąży, ani po porodzie, czy też tym bardziej, kiedy trzymała na rękach Elę. Często dochodziło między nami do kłótni, w trakcie których z obu stron padało wiele gorzkich, mocnych słów. Nasz związek miał wysoką temperaturę. Równie nieprawdziwe są zarzuty dotyczące przemocy ekonomicznej” – czytamy.

Dalej Śmigielski zaznacza, że para dysponowała wspólnym kontem, zasilanym wyłącznie z jego dochodów. „Ze względu na zobowiązania finansowe wobec moich dzieci z poprzednich związków, nie byłem w stanie sprostać wszystkim oczekiwaniom finansowym Weroniki. Jednak zawsze dbałem, by na naszym koncie znajdowały się środki, gwarantujące nam spokój i stabilność” – podkreśla.

Według lekarza, „głównym problemem” był jego „wysoki poziom zaangażowania emocjonalnego” w wychowanie przyrodniego rodzeństwa Elizabeth. „Często w tle pojawiała się również niechęć do dalszego finansowania moich bliskich z poprzednich związków. Co oczywiste, w tej kwestii nie zamierzałem jednak ustąpić, co często było powodem kłótni między mną a Weroniką” – pisze.

„Aktywnie wspierałem karierę zawodową Weroniki”

„Zaprzeczam również jakimkolwiek zarzutom związanym ze stosowaniem przemocy psychicznej, co miałoby przejawiać się między innymi przez zablokowanie kariery Weroniki, przysłowiowe »zamknięcie w domu« i późniejsze piętnowanie braku sukcesów. Przez cały okres naszego związku, aktywnie wspierałem karierę zawodową Weroniki: nagrywałem z nią materiały wideo na potrzeby kolejnych przesłuchań do różnych ról, pomagałem jej nawiązywać kontakty, dzięki którym otrzymała interesujące propozycje filmowe” – zaznacza Śmigielski. Dodaje, że prawdą jest, że wyrażał obiekcje co do pewnym kontaktów zawodowych Weroniki Rosati, a także udziału w scenach erotycznych. „Sugerowałem, żeby wybierała role, w których będzie mogła pokazać i rozwijać swój warsztat aktorski. W trakcie naszych dyskusji nawiązywałem do rozmów ze znajomymi z branży, którzy zwracali uwagę, że kariera aktorska, oparta na eksponowaniu ciała, nie jest długotrwała – fragmenty tych rozmów, wyrwane z kontekstu, Weronika wykorzystała w wywiadzie dla”Wysokich Obcasów„. Weronika nie otrzymywała propozycji, które byłyby zbliżone do jej aspiracji, co negatywnie wpływało na nasze rozmowy i atmosferę w domu” – czytamy.

Robert Śmigielski informuje, że gdy dowiedział się o planowanej publikacji w „Wysokich Obcasach” skontaktował się z prawniczką, która zwróciła się do reakcji z prośbą o niepublikowanie szkodliwych dla rodziny lekarza informacji i poprosiła o umożliwienie mężczyźnie odniesienia się do materiału. – Niestety, wtedy żaden kontakt ze strony redakcji „Gazety Wyborczej” nie nastąpił – podaje.

Śmigielski pisze, że wstrzymywał się od publicznej wymiany zdań z Weroniką Rosati, mając na względzie dobro swoich dzieci i szacunek, jakim darzył aktorkę. „Jednak skala i powaga fałszywych oskarżeń kierowanych pod moim adresem przez Weronikę w wywiadzie opublikowanym na łamach Wysokich Obcasów, zszokowały mnie i zmusiły do zajęcia stanowiska w tej sprawie” – tłumaczy. „Mam nadzieję, że Weronika, przez wzgląd na dobro naszej córki oraz moich dzieci, które, mam nadzieję, również darzyła sympatią, powstrzyma się od dalszego szerzenia nieprawdziwych informacji na mój temat. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, będę walczył o dobre imię – swoje i swoich bliskich” – kończy lekarz.

Co powiedziała Rosati?

Weronika Rosati rozstała się z lekarzem Robertem Śmigielskim niedługo po tym, jak na świat przyszła ich córeczka Elizabeth. Aktorka w wywiadzie przeprowadzonym przez Magdalenę Środę dla „Wysokich Obcasów” opowiedziała, jak wyglądało jej życie z byłym partnerem. Rosati twierdzi, że Śmigielski zmienił się nie do poznania, po tym, jak wspólnie zamieszkali. – Byłam niszczona jako człowiek, kobieta, aktorka, partnerka. O przemocy milczałam, ale mniej ze strachu, bardziej ze wstydu. (...) Uderzał wielokrotnie. W twarz, w rękę. Uderzył mnie też, jak byłam w zaawansowanej ciąży, a potem, gdy trzymałam córeczkę na rękach – twierdziła w rozmowie z Magdaleną Środą aktorka.

Zapowiadając wywiad na , Weronika Rosati podała informację, że policja wszczęła postępowanie przeciw jej byłemu partnerowi „za znęcanie się psychiczne i fizyczne” nad nią. Tłumacząc, czemu zdecydowała się o tym opowiedzieć w prasie, aktorka stwierdziła, że „żadna przemoc nie jest prywatna, bo jest prawdziwym skandalem”.

Przed kilkoma dniami oskarżenia aktorki komentował w rozmowie z „Faktem” Robert Śmigielski. – Dowiaduję się tego od państwa redakcji. Jeśli tak jest to uważam, że to celowa gra mojej byłej partnerki, by mnie zdyskredytować – stwierdził wówczas.

Czytaj także:
Szokujące wyznanie Weroniki Rosati. „Uderzał mnie wielokrotnie, kiedy byłam w ciąży”. Co na to Śmigielski?
Czytaj także:
Chodakowska wspiera Rosati. „Nikt nie powinien ponosić takiej kary i takiego upokorzenia”

Źródło: Wirtualna Polska / "Wysokie obcasy"

Czytaj także

 1
  • Ona poleciala na kase i latwe zycie. I klamie. To pol wloszka a tam wiadomo, brak stabilnosci. Za kilka lat bedzie jak zwiedla roza. A Ty Robercie uwazaj co podpisujesz i gdzie sie pchasz