Rzadka choroba otworzyła mu drzwi kariery. Teraz gra w horrorach

Rzadka choroba otworzyła mu drzwi kariery. Teraz gra w horrorach

Javier Botet
Javier Botet / Źródło: Instagram / jbotet
Twórcy horrorów wiedzą, jak trudne czasami jest stworzenie postaci potwora. Potrzebna jest przy tym nie tylko doskonała charakteryzacja, ale również obróbka komputerowa. Producenci tym chętniej współpracują z aktorami, którzy mają naturalne predyspozycje do takich ról. Wśród nich jest Javier Botet, cierpiący na rzadką chorobę genetyczną.

Gdy Javier Bortet miał sześć lat, zdiagnozowano u niego zespół Marfana. Tej rzadkiej chorobie genetycznej Hiszpan zawdzięcza wysoki wzrost, szczupłą budowę ciała oraz nieproporcjonalnie długie palce i kończyny. Te cechują się nie tylko nienaturalnymi wymiarami, ale również dużą gibkością. Warunki fizyczne znacznie odbiegające od normy z pewnością mogły wpędzić 41-latka w kompleksy. Hiszpan postanowił jednak wykorzystać swój nietypowy wygląd i rozpoczął karierę filmową.

Botet gra głównie w horrorach, gdzie wciela się w role bohaterów o anormalnej sylwetce. Swój debiut zaliczył w 2005 roku, kiedy zagrał humanoida w filmie „Beneath Still Waters”. Sławę przyniosła mu szczególnie rola w „REC”, gdzie wcielił się w Traistana Medeirosa Da Souzę. Na swoim koncie ma również pracę na planach takich filmów jak „Życie to jest to”, „Crimson Peak. Wzgórze krwi”, „Mumia”, „Obecność 2” czy „To”. Hiszpan jest również aktywny w mediach społecznościowych, gdzie publikuje swoje zdjęcia z planu. Jego profil na Instagramie obserwuje już ponad 35 tys. użytkowników.

Czytaj także:
Gwiazda „Gry o tron” wróciła na terapię. „Stres, wyczerpanie, alkohol”

Galeria:
Javier Bortet cierpi na zespół Marfana. Zagrał w kilku horrorach

Czytaj także

 0

Czytaj także