Zawierucha opowiedział o tym, jak grał Polańskiego. „Rock’n’roll! Nie ma rzeczy niemożliwych”

Zawierucha opowiedział o tym, jak grał Polańskiego. „Rock’n’roll! Nie ma rzeczy niemożliwych”

Rafał Zawierucha
Rafał Zawierucha / Źródło: Newspix.pl / Michał Piesciuk
Już za kilka dni na ekrany kin wejdzie „Pewnego razu… w Hollywood”, w którym zobaczymy Rafała Zawieruchę. Polski aktor wcielił się tam w rolę Romana Polańskiego, a na planie współpracował z gwiazdami światowego formatu. W wywiadzie z Onetem zdradził, jak wyglądała praca nad filmem.

Rafał Zawierucha został zapytany o to, jak zaproponowano mu współpracę z Quentinem Tarantino. Aktor zdradził, że najpierw telefon otrzymał jego agent. Później musiał wysłać producentom tzw. self tape, czyli odegranie przykładowego dialogu z filmu. Po jego obejrzeniu legendarny reżyser zdecydował, że to właśnie Zawierucha wcieli się w rolę Romana Polańskiego. – Ruszyła cała procedura. Emocje były ogromne. Płacz, śmiech, miałem odciski na rękach, bo skręcałem meble w mieszkaniu. Zadzwoniłem do mamy, powiedziałem, że wylatuję do Hollywood na trzy miesiące, robić film. To wszystko brzmiało jak żar – przyznał 32-letni aktor w rozmowie z Onetem.

„To mnie napędza”

Zawierucha podkreślił, że nie wypowiada się na tematy polityczne, ale może wcielić się w rolę polityka, ponieważ jest aktorem. – Nie wiem dlaczego jako filmowcy, próbujemy sobie robić podkopy. Dziś na świecie mówi się o Polsce głownie przez pryzmat polityki – zaznaczył. – O ile łatwiej byłoby nam rozmawiać, budować przyszłość, gdybyśmy podchodzili do siebie, jak do brata czy siostry. Ja po prostu lubię swój zawód. To jest motorem mojego działania. To mnie napędza – dodał.

Aktor pytany o to, co chciał przekazać wcielając się w Polańskiego zdradził, że jego zamiarem było pokazanie świadomości reżysera na temat tego, skąd pochodzi. – Skąd wyrwał się do świata, w którym może zrobić wszystko. Ten świat traktuje go jak Boga. Jako niezwykłego twórcę z niesłychanym apetytem na życie. Jego przyjaciele często zwracają na to uwagę w wywiadach – zaznaczył Zawierucha. – Rock’n’roll! Nie ma rzeczy niemożliwych. Z Londynu nagle jedziesz do Hollywood. Widzisz wolność. Czas rewolucji seksualnej. Stąd brał paliwo do tworzenia – dodał. Zawierucha opowiedział również o współpracy z Quentinem Tarantino. Przyznał, że reżyser oczekiwał od niego konkretnych zachowań, ale był także otwarty na zmiany i propozycje polskiego aktora. Jeśli mu się nie podobały lub nie pasowały do jego wizji filmu, to po prostu odmawiał.

Czytaj także:
Tak wygląda dziś Dylan Penn, córka Robin Wright i Seana Penna. Zajmuje się modelingiem i aktorstwem

Czytaj także

 1
  • To bardzo "odważne" Jak na razie "tuzy" polskiej kinematografii robią "furorę" w holióód mecce pedofili. Weroniczka zagrała już prostytutkę. Natomiast ten chłopczyk zagrał rolę pedofila.... Brawo - teraz już nikt wam nie powie że jesteście ząsciankiem.:))))