Hartman współczuje Polańskiemu. „Bardzo się nacierpiał”

Hartman współczuje Polańskiemu. „Bardzo się nacierpiał”

Roman Polański i Emmanuelle Seigner
Roman Polański i Emmanuelle Seigner / Źródło: Wikimedia Commons / Georges Biard
W programie Polsatu „Skandaliści” profesor Jan Hartman stanął w obronie Romana Polańskiego, oskarżanego przez kilka kobiet o molestowanie, a przez amerykański wymiar sprawiedliwości o gwałt na nieletniej. Filozof zajmujący się etyką stwierdził, że Polańskiemu należy współczuć.

– Popełnił przestępstwo, być może nie jedyne, to jest jasne i pozostaje poza dyskusją. Formułowanie ocen moralnych jest generalnie o wiele bardziej skompilowane niż się ludziom wydaje. Nawet jeżeli jesteśmy w stanie rozumieć motywacje i wiedzieć w jakiej postawie dany czyn został popełniony, to brakuje nam wiedzy kontekstowej i społecznej. Czym bardziej odległe od naszego jest życie osoby, którą oceniamy, tym trudniej formułować nam te oceny – przekonywał Jan Hartman, który w „Skandalistach” wziął stronę sławnego reżysera.

– Nie znam sytuacji emocjonalnej Romana Polańskiego, ale przypuszczam, że bardzo się nacierpiał z tego powodu, na wielu etapach, zarówno wtedy, kiedy sprawa była aktualna, toczyła się w Ameryce, kiedy z tej Ameryki uciekał, kiedy był w szpitalu psychiatrycznym, kiedy był w areszcie domowym, ale przede wszystkim dlatego, że wszędzie od zawsze spotyka się z protestami, a teraz, kiedy jest starym człowiekiem, te protesty się bardzo zintensyfikowały. Ja mu trochę współczuję i myślę, że wszyscy powinniśmy próbować przynajmniej, znaleźć w sobie trochę współczucia dla człowieka, który jednak wiele z tego powodu wycierpiał – mówił Hartman.

„Gwałcicieli w Polsce jest mnóstwo”

W kontrze do filozofa wystąpiła aktywistka broniąca molestowanych kobiet, Maja Staśko. Zwracała uwagę, że apel łódzkich studentów o odwołanie spotkania z reżyserem to nie jest „rzucanie na żer” czy niszczenie człowieka. Zwracała uwagę na cierpienia kobiet, które oskarżają Polańskiego o wiele krzywd.

– Polański nie jest jedynym gwałcicielem, to nie jest tak, że ktoś się tu na niego uparł. Gwałcicieli w Polsce jest mnóstwo i większość z nich jest bezkarna zupełnie. Polański jest bezkarny, większość gwałcicieli w Polsce jest bezkarna, tak naprawdę ta walka nie jest walką z Polańskim – mówiła Staśko.

Czytaj także:
Spotkanie z Romanem Polańskim w łódzkiej filmówce odwołane „na prośbę reżysera”
Czytaj także:
Aktorzy nie chcą nominacji dla filmu Polańskiego. Podpisali się pod listem

Źródło: Polsat News

Czytaj także

 3
  •  
    gdyby byl skromnym kowalskim
    zadna curwa by sie nie odezwala!
    • "Profesor" orbituje w błogostanie nieświadom własnych ułomności. Należy mu współczuć czy zazdrościć?
      • Kilka faktów dla jasności obrazu:

        A) Samantha Geimer nie uważa się za ofiarę Polańskiego i twierdzi, że nie została zgwałcona
        "Geimer: Sama jestem feministką, więc dobrze rozumiem motywy, dla których [feministki] atakują mnie publicznie. Ale one dlatego chcą, żebym pokazywała się i publicznie cierpiała jako ofiara gwałtu, bo tylko w taki sposób jest to przydatne dla ich sprawy. A ja nie byłam ofiarą. Nadal, nawet teraz, nie uważałam i nie uważam, abym była ofiarą Polańskiego. Jeżeli jestem [czyjąś] ofiarą, to jestem jedynie ofiarą publiczności, sądu i mediów."

        B) Psychiatrzy z Więzienia Stanowego w Chino nie stwierdzili u Romana Polańskiego żadnych skłonności pedofilskich i dlatego został przez nich zwolniony po 42 dniach obserwacji i testów.

        C) Geimer podczas rozprawy podała, że Polański był jej trzecim dorosłym partnerem — nigdzie nie słyszałem, by dwóch poprzednich ktokolwiek ścigał za "gwałty" na niej.

        D) Geimer dostała od Polańskiego pigułkę "Quaaluda" - wbrew temu co się trąbi w prasie, nie jest to narkotyk, tylko środek nasenno-relaksujący, który w połączeniu z alkoholem daje senne stany euforyczne — dlatego Polański nie poszedł siedzieć za narkotyki. Dziwne natomiast jest to, że po jego zażyciu dziewczyna pamięta wszystko z najdrobniejszymi szczegółami — więc albo nie przyjęła go (może poinstrułowała ja matka), albo konfabulowała — bo 2/3 tego co zeznała nie powinno zostać jej w głowie.

        E) W 1977 roku 13-letnia Jodie Foster zagrała prostytutkę w „Taksówkarzu”, a Brooke Shields miała właśnie grać 12-letnią kurewkę w „Ślicznotce”. Była pigułka, nie było HIV — seksualizacja dziewcząt w USA wyglądała zupełnie inaczej niż dziś, czy chociażby 10 lat później podczas narastającego "terroru" AIDS, i odnoszenie tego co się stało między Polańskim, a Geimer do współczesnych nam realiów to dowód na kretynizm intelektualny.

        Wnioski: mniej nastoletnich oszołomów w mediach = mniej głupot.