Kevin Spacey powraca w enigmatycznym nagraniu. „Możesz ich zabić życzliwością”

Kevin Spacey powraca w enigmatycznym nagraniu. „Możesz ich zabić życzliwością”

Kevin Spacey
Kevin Spacey / Źródło: YouTube
Czy to już tradycja? Podobnie jak przed rokiem, tak i teraz Kevin Spacey opublikował w święta enigmatyczne nagranie. Aktor, który mierzył się z zarzutami o molestowanie i ostracyzmem środowiska filmowego, radzi, by odpowiadać „życzliwością” na niepożądane zachowania.

– Nie sądziliście chyba, że nie skorzystam z okazji, by życzyć wam „Wesołych Świąt” – rozpoczyna nagranie Kaevin Spacey, poruszając drewno palące się w kominku. Aktor siedzi w blasku płomieni, ubrany w świąteczny sweter, obok widać stojącą gwiazdę betlejemską. – To był całkiem dobry rok i cieszę się, że zdrowie mi wróciło – mówi następnie aktor. W lipcu minionego roku aktor został oczyszczony z zarzutów o molestowanie 18-latka w barze na wyspie Nantucket w 2016 roku. Domniemany pokrzywdzony wycofał pozew. We wrześniu zmarł z kolei masażysta, który również twierdził, że padł ofiarą niewłaściwego zachowania ze strony aktora. W związku z tym proces został anulowany.

W nagraniu opublikowanym w Wigilię Kevin Spacey przyznaje, że dokonał pewnych zmian w życiu i zaprasza internautów, by do niego dołączyli. – Wchodząc w 2020 roku, chciałbym oddać mój głos na więcej dobra na tym świecie. Tak, wiem, o czym sobie myślicie: czy on mówi poważnie? Jestem śmiertelnie poważny. A to nie jest takie trudne. Zaufaj mi. Następnym razem, gdy ktoś zrobi coś, co ci się nie spodoba, możesz go zaatakować, ale możesz też wstrzymać ogień i zrobić coś niespodziewanego: zabić ich życzliwością – mówi. Trwające niespełna minutę nagranie zatytułowane jest „KTWK”, co może być akronimem właśnie od zamykającego film stwierdzenia: „Kill them with kindness”, czyli „zabij ich uprzejmością/życzliwością/dobrocią”.

Nagranie sprzed roku

Film na YouTube to jedna z niewielu w ostatnich latach publicznych aktywności aktora, który zniknął po tym, jak powiły się wobec niego zarzuty o molestowanie. Podobne nagranie Spacey opublikował przed rokiem. Wówczas wcieliła się we Franka Underwooda, swoją postać z serialu „House of Cards”. – Wiem, czego chcecie. Chcecie mnie z powrotem – powiedział. Nagranie zatytułował niejednoznacznie „Let Me Be Frank”. Może to stanowić odniesienie do odtwarzanej przez niego roli Franka Underwooda, którą stracił po oskarżeniach. „Frank” oznacza też „szczery”.

– Pokazałem wam, do czego zdolni są ludzie, szokowałem swoją szczerością. Ale przede wszystkim, zmusiłem was do myślenia – mówił Spacey na nagraniu. – A wy mi zaufaliście, pomimo tego, że wiedzieliście, że nie powinniście. Więc to nie koniec, bez względu na to, co inni mówią – kontynuuje – Co więcej, wiem, czego chcecie. Chcecie, żebym wrócił – deklarował Spacey. Aktor przyznał, że wiele osób oczekuje, by po prostu wszystko wyznał, a następnie „dostał to, na co zasłużył”. – Czy to nie byłoby proste? Tylko że obydwoje wiemy, że to nie jest tak proste. Ani w polityce, ani w życiu. Ale uwierzyłbyś w najgorsze bez poznania dowodów, pospiesznie wydałbyś osąd bez poznania faktów. Prawda? – zwrócił się do widzów gwiazdor.

Czytaj także:
Kevin Spacey uniknie procesu o molestowanie. „Zarzutów nie można udowodnić bez…”

Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 0