„W labiryncie” – Donato Carrisi powraca na wielki ekran. W głównej roli Dustin Hoffman

„W labiryncie” – Donato Carrisi powraca na wielki ekran. W głównej roli Dustin Hoffman

„W labiryncie” (2019)
„W labiryncie” (2019) / Źródło: Gavila
Donato Carrisi – autor światowych bestsellerów i laureat włoskiego Oscara – powraca na wielki ekran z kryminałem „W labiryncie”. W rolach głównych – zdobywca Oscara Dustin Hoffman („Absolwent”, „Kwartet”, „Rain Man”) i Toni Servillo („Wielkie piękno”, „Oni”, „Dziewczyna we mgle”).

Nastoletnia Samantha zostaje porwana w drodze do szkoły. Pomimo intensywnych poszukiwań nikt nie trafił na jej ślad. Piętnaście lat później odnajduje się w szpitalu. Nie wie kim jest, nie wie co się z nią działo. Z pomocą doktora Greena (Dustin Hoffman) próbuje odzyskać pamięć. Wspólnie starają się poukładać wspomnienia z tajemniczego labiryntu – podziemnego więzienia, w którym ktoś zmuszał ją do rozwiązywania zagadek, stosując przerażający system nagród i kar. Tajemnicę zniknięcia i powrotu dziewczyny próbuje również rozwiązać Bruno Genko (Toni Sevillo) niepokorny i bezkompromisowy detektyw, mający tylu przyjaciół, ilu wrogów. Sprawa Samanthy może być ostatnią, nad którą pracuje.

„Ludzie, świadomie lub nie, pragną nawiązać kontakt z mroczną stroną swojej osobowości” – uważa Donato Carrisi. Gdy tylko spotkają potwora, niezależnie od tego, czy w rzeczywistości, czy tylko na kartach książki, natychmiast próbują ustalić, jak bardzo się od niego różnią, ale też – jak bardzo są do niego podobni. Fascynacja złem jest tajemniczym głosem, który wciąż do nas szepcze, wciąż nas kusi. Ignorowanie tego głosu nic nie da, potwór wewnątrz nas zawsze w końcu się uwolni. Carrisi uwalnia swoje wewnętrzne monstrum na kartach powieści i na ekranie.

Gdzie znajduje inspirację?

Inspirację do pisania znajduje w prawdziwych postaciach i wydarzeniach. Zbrodnia i zbrodniarze działają na niego hipnotyzująco, bo zło ma wielką moc – czai się w każdym człowieku, zawsze gotowe, by wyrwać się spod kontroli i siać spustoszenie. Ludzie wolni od zła po prostu nie istnieją, dlatego wszyscy bohaterowie Carrisiego są w pewnym sensie przeklęci. Jednak główny bohater jego powieści – czarny charakter, zakulisowy siewca zła – pozostaje niewidoczny i niemy. Budzi strach, ale jego obecność jest zaledwie zasugerowana. To postać rodem z najlepszego horroru: przyczajona w ukryciu i stamtąd pociągająca za sznurki. Z kolei ofiary zawsze są młode i nieskazitelnie niewinne, tak żeby czytelnik i widz odebrał ich śmierć jako wyjątkową krzywdę i niesprawiedliwość.

Sceneria książek i filmów Carrisiego jest zwykle niedopowiedziana i przypomina swego rodzaju labirynt, do którego wchodzą zarówno bohaterowie, jak i odbiorcy. Nawet jeśli miejscem akcji jest Rzym, to jest trudno rozpoznawalny, w niczym nie przypomina Wiecznego Miasta, które znamy. Przestrzeń nie jest miejscem akcji, tylko pełnoprawnym, choć anonimowym, bohaterem powieści.

Premiera filmu „W labiryncie” w polskich kinach już 6 marca.

Czytaj także:
Oscary 2020. Aktorzy nominowani za role pierwszoplanowe. Który powinien wygrać? Zagłosuj

Źródło: Best Film

Czytaj także

 0

Czytaj także