Film

Kadr z filmu „1917”
Kadr z filmu „1917” / Źródło: Amblin Partners

Na zachodzie bez zmian

Nie martw się, pewnie dostaniemy za to medal. Nic tak nie ucieszy wdowy, jak kawałek metalu” – mówi młody kapral w „1917”. W ogarniętej I wojną światową Francji dwóch żołnierzy próbuje przedostać się przez linię frontu do innego pułku, aby przekazać rozkaz od generała. Niemcy odcięli Brytyjczykom komunikację, a od wiadomości zależy los 1600 osób. Sam Mendes pokazuje tę misję w nowoczesnym stylu. Portretuje zwyczajnych chłopaków w środku pożogi, niemal czuć z ekranu duszący smród okopów, uderza obraz pól pełnych ludzkich zwłok i zwierzęcego truchła. Ale największe wrażenie w „1917” robi samotność żołnierzy – zarówno gdy są zdani tylko na siebie z dala od oddziału, jak i w tłumie kompanów, z których każdy szuka indywidualnych strategii przetrwania.

Z biegiem lat

Ona patrzy w przyszłość. Zasypia w goglach, które w wirtualnej rzeczywistości pomagają jej się wyciszyć. Mimo wieku chce wciąż cieszyć się życiem, pieniędzmi, seksem. On stetryczał. Zza starczej brody wyrzuca z siebie paszkwile na technologie i realia XXI w. I właśnie jemu syn daje w prezencie talon na usługę: grupa aktorów, scenarzystów, kostiumografów pozwoli mu na (co najmniej) dzień cofnąć się do lat 70. Nicolas Bedos proponuje widzom lekką, ale ujmującą komedię. Urzeka ona francuskim podejściem do miłości, ironiczno-czułą opowieścią o nostalgii, a także refleksją nad związkami, z których po latach rutyna wypłukuje uczucie. Ten bezpretensjonalny film ogląda się z przyjemnością.

Cztery siostry

Każde pokolenie ma swoje „Małe kobietki”. Tym razem po prozę Louisy May Alcott sięgnęła Greta Gerwig. Gwiazda amerykańskiego kina niezależnego nie odświeża powieści, jak zrobiła to Andrea Arnold z „Wichrowymi wzgórzami”. Siostry March wchodzą tu w dorosłość w nieco lukrowanej konwencji, a kryzys ekonomiczny i społeczny Stanów Zjednoczonych z czasu wojny secesyjnej nie boli. A jednak film broni się. Reżyserka inaczej kładzie akcenty niż wcześniejsi interpretatorzy. Wplątuje w fabułę wątki z życiorysu Alcott, opowiada o walce o równouprawnienie kobiet. A przede wszystkim, także dzięki rolom Saoirse Ronan, Emmy Watson czy Meryl Streep jako ciotki dziewczyn, współcześnie wypadają emocje bohaterek. Ich świadomość, że każdy wybór pozostawia w człowieku żal za drogą, którą się nie poszło. Że uczucia nie układają się w łatwe wzory i czasem miłość do szczęścia nie wystarcza.

Okładka tygodnika WPROST: 5/2020
Artykuł został opublikowany w 5/2020 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także