Film

Telewizja
Telewizja / Źródło: Unsplash / Glenn Carstens-Peters

Przemoc na ulicach Paryża

T u nie ma jednej zmyślonej historii – mówi mi Ladj Ly. Syn przybyszów z Mali wychował się i do dzisiaj mieszka w imigranckich podmiejskich blokach. Jako chłopak sięgnął po kamerę, żeby rejestrować brutalność policji. Potem dokumentował środowisko, które na co dzień rzadko trafi a do mediów. Aż kino stało się jego sposobem na życie. I może dlatego „Nędznicy” tak bardzo pachną prawdą.

Młody policjant po raz pierwszy wyjeżdża na patrol z dwójką kolegów. „Kiedyś tu nie było dla nas wstępu – tłumaczy mu doświadczony funkcjonariusz. – Narkotyki najpierw tę okolicę zdominowały, a potem spustoszyły. Stara gwardia nie żyje”. Mężczyzna dowie się o nowych problemach dzielnicy – ekstremizmie Bractwa Muzułmańskiego, prostytucji, którą kontrolują Nigeryjczycy, a przede wszystkim: rządzącym wokół prawie pięści. Ly pokazuje świat, w którym równowaga między ludźmi z Afryki, Bliskiego Wschodu i Romami nieustannie wisi na włosku. Drobna sprzeczka może urosnąć jak kula śnieżna i doprowadzić do rozlewu krwi. Przede wszystkim jednak reżyser kieruje kamerę w stronę miejscowych dzieciaków, które od dzieciństwa nasiąkają przemocą. Aż coś w nich pęka. Bo przecież są granice upokorzenia, które jest w stanie znieść człowiek. Nominowani do Oscara „Nędznicy” to świetny, drapieżny fi lm, który przywodzi na myśl „Nienawiść” Mathieu Kassovitza. Tacy twórcy jak Ladj Ly, Mati Diop czy Manele Labidi należą do pierwszego pokolenia afrykańskich emigrantów, które urodziło się już w Paryżu. Nie boją się czerpać inspiracji ze swojego pochodzenia. Już zmieniają francuskie kino. A z czasem wpłyną także na skażoną rasizmem mentalność.

Seks z paryskich kamienic

„Sybilla” to przeciwny biegun kina do „Nędzników”. Niemal karykatura „francuskiego filmu”, mieszczańska opowieść o romansach w zamożnej wyższej klasie średniej. I tak psycholożka – w stałym związku i z dzieckiem – postanawia rzucić pracę i zająć się pisarstwem. Sesje klientki zaczyna nagrywać i „przerabiać” na powieść, co Justine Triet opowiada z pełną powagą. Erotyczne konstelacje bohaterów toną w odmętach prostej psychoanalizy, a na miłosną historię rzuca cień pełne emfazy podejście do sztuki. Szkoda, że ciekawa reżyserka i dobrzy europejscy aktorzy (Adèle Exarchopoulos, Gaspard Ulliel, Sandra Hueller) pozwolili sobie przy tym projekcie na odklejenie się od rzeczywistości

Chętnie oglądane:

  1. „365 dni” Blanka Lipińska
  2. „Zenek” Jan Hryniak „Dżentelmeni” Guy Ritchie
  3. „Dżentelmeni” Guy Ritchie
  4. „Ptaki nocy (i emancypacja pewnej Harley Quinn)” Cathy Yan
  5. „Gang zwierzaków” Reinhard Kloos

Okładka tygodnika WPROST: 9/2020
Artykuł został opublikowany w 9/2020 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0